Byłem naprawdę zestresowany, czekającym mnie spotkaniem. Na ostatnim spotkaniu doktor Mito poprosiła mnie bym na to spotkanie zabrał kogoś mi bliskiego. I tak też zrobiłem. W sumie pewnie nawet jeśli, by mi tego nie powiedziała, wolałbym kogoś zabrać. A raczej moi bliscy nie pozwoliliby mi być samemu na tym spotkaniu. Jak już wcześniej mi powiedziano, nie ma żadnych gwarancji, co do reakcji. Moich czy jego. Trzeba było się po prostu rzucić w wir ciągu zdarzeń i właśnie to mnie dość niepokoiło.
Pytałem czy podczas tego również pojawi się Jiraiya. By i Naruto mógł mieć jakieś inne wsparcie emocjonalne. Szybko dowiedziałem się, że mężczyzna nie będzie w stanie teraz dotrzeć na to spotkanie. Będzie później. Czyli nie wiadomo czy nawet zdąży na to spotkanie. Czułem przez to lekki dyskomfort. Wolałbym, by białowłosy w tym uczestniczył. Chciałem, by Uzumaki też miał kogoś tak jak ja miałem przy sobie mamę.
Chcąc zapewnić mi odpowiednią opiekę, doktor Mito również została tutaj wysłana. Dodatkowo dostałem informację, że nim wejdę do niego i dojdzie do spotkania, pozwolą mi go po prostu zobaczyć. Na samą myśl o tym serce zaczynało mi bić jak szalone. Miałem wrażenie, że chyba nigdy nie byłem tak zestresowany spotkaniem z Naruto. I przez fakt, że minęły już ponad cztery miesiące od naszego ostatniego spotkania, nie byłem w stanie wyobrazić sobie w jakim stanie go zastanę. Nie byłem w stanie sobie niczego wyobrazić, nawet jeśli dostałem informacje o jego stanie psychicznym i fizycznym. Czułem jak wręcz drżę na samą myśl o zobaczeniu go.
Dopiero gdy mogłem go zobaczyć, uświadomiłem sobie, że wcale nie byłem gotowy na to spotkanie. Wbrew wszystkim moim oczekiwaniom; po prostu nie byłem na to gotowy. I właśnie sam jego widok mi to dosadnie potwierdził. Mięśnie zamarły w nieprzyjemnym bezruchu. Miałem wrażenie, że coś odcięło ode mnie całą otaczającą mnie rzeczywistość, zostawiając mnie z nim. Z moim Naruto, którego nie byłem prawie w stanie rozpoznać. Coś zaczęło się mocno tłuc w mojej piersi. Łomotało jak szalone. Czułem jak palce rąk mi się zaciskają.
Nim moje myśli powróciły do siebie, nie byłem w stanie stwierdzić ile czasu minęło. Już nie miałem go przed oczami, a serce wciąż nie przestało wybijać szalonego rytmu. W głowie natomiast ciągle pokazywał mi się obraz Uzumakiego. Nie takiego jakiego pamiętałem. Mojego blondyna, który tak cholernie się zmienił. I do szału doprowadzała mnie myśl, że to nie było koniecznie z jego własnego widzimisię. Nie on tego chciał. To wszystko przez chorobę.
Prawie łysa głowa z widocznymi z oddali dwoma opatrunkami na niej. Lewe oko, skroń oraz nos zaklejone plastrami lub bandażami. Widać było, że kąciki ust ma strasznie popękane. Na twarzy jakieś czerwone podłużne ślady. Wręcz straszne oczy, w których nie byłem w stanie nic dostrzec, choć miałem wrażenie, że choć tylko na chwilę jego wzrok padł na mnie. Szyja która znów miała nieprzyjemne dla widoku ślady. Połowa z jego palców była usztywniona metalowymi wkładkami, przez co miał owinięte prawie całe dłonie. Jeden z kciuków miał czerwone plamy na opatrunkach. Sam Naruto wydawał się strasznie przygaszony. Wychudzony. Przestraszony. Oraz... Dziwnie odrealniony... Tak jakby to nie była ta osoba, którą sądziłem, że znam.
Wzdrygnąłem się, gdy poczułem na ramieniu czyjąś dłoń. Nie byłem jednak w stanie na to zareagować. Nie byłem w stanie się nawet ruszyć. Zamiast tego poczułem, jak ktoś mnie mocno przytula. W końcu powoli się w nią wtuliłem, dopiero teraz czując jak strasznie pieką mnie oczy. Mama nic nie mówił, po prostu mocno mnie przytulała i to miało dla mnie najwięcej znaczenia. Potrzebowałem tego. Tak bardzo się cieszyłem, że jest tutaj teraz ze mną.
○○●○○
Miałem wrażenie, że coś ucinało mi pole widzenia. Nie miało jednak dla mnie znaczenia, co to było. Nie przeszkadzało mi. Choć z tym czułem pewien niepokój. Nie widziałem ICH. Gdzieś się kryły, bo ciągle słyszałem ICH szmery. Wokół całej mojej głowy. Wywoływało to nieprzyjemne odczucia. Wcześniej nie hałasowały cały dzień. Nikt mi nic nie powiedział na ten temat. Mężczyzna, który u mnie wcześniej był wspominał o jakimś spotkaniu. Już nie pamiętałem o co chodziło, jednak wciąż czułem napięte przez to mięśnie. I to napięcie nie schodziło.
YOU ARE READING
Ponad problem
Fanfiction17-letni Naruto pod opieką wuja zaczyna "nowy start" w nowym mieście. Na swojej drodze spotka nowe doświadczenia, których do tej pory nie był w stanie doznać przez dający mu się we znaki od kilkunastu lat problem. Jak potoczy się jego historia wraz...
