40

1.9K 73 168
                                        


Ściągnął z mojego ciała resztę odzieży, po czym ręce wróciły do przerwanej czynności. Mój oddech był już przyspieszony. Wzrok natomiast, jak nie spoglądał na twarz Uchihy, lądował niżej i przyglądał się poczynaniom jego ręki. Było mi tak dobrze. Usta składały pocałunki na mojej szyi. Po chwili usłyszałem jego szept.

- Ja miałem cię przywiązać do łóżka, czyż nie?

Nie odpowiedziałem. Czekałem na jego poczynania. On tylko uniósł się ze mnie i poszperał w szafce obok. Kątek oka widziałem, że tam to są najróżniejsze rzeczy. Wszystkie przeznaczone do rozrywek seksualnych. Interesowało mnie jedynie to, co Sasuke zamierza stamtąd wyciągnąć.

Po chwili w jego dłoniach zobaczyłem błękitne kajdanki. Przełknąłem cicho ślinę. Nie wiedziałem czego się dokładnie spodziewać. W drugiej jego dłoni ujrzałem ten sam żel, którego używał u siebie. Jak na razie tubkę zostawił na szafce, a do mnie podszedł z kajdankami.

Przesunął mnie na środek łóżka, całując mnie przy tym. Jedna dłoń powróciła do mojego krocza, a druga natomiast uniosła moje dłonie nad głowę. Usta zsunęły się na moją szyję. Poczułem na nadgarstkach zimny metal, który po chwili uwięził mnie przy łóżku. Dłoń zsunęła się po moich rękach do drugiej.

Nagle przestałem czuć przyjemność. Zacząłem czuć strach. Przed oczami błysnął mi koszmar, a następnie ja przywiązany do łóżka w szpitalu. W tym durnym fartuchu, który nie pozwalał mi na żaden ruch. Nie ma to mnie kiedy atakować? Gdy tylko czułem, jak usta drania schodzą niżej, powiedziałem cicho.

- Sasuke... Przestań...

- Czemu? Nie jest ci tak dobrze? - zapytał, nie przerywając.

- Sasuke... Proszę... - mruknąłem lekko załamanym głosem.

Chłopak spojrzał na mnie. Widząc moje zaszklone oczy, przerwał i głaskając po policzku, spytał.

- Co się stało?

- Możesz? - poruszyłem dłońmi. - Proszę... Ja muszę wziąć...

- Już. Chwileczka. - przerwał mi zmartwiony.

Po chwili moje ręce były już wolne. Od razu podniosłem się do siadu, a czarnooki spytał gdzie mam leki. Gdy mu powiedziałem, od razu je otrzymałem, po czym połknąłem dwie i podciągnąłem nogi pod brodę, obejmując je rękoma. Musiało akurat teraz? Gdy chcę spędzić z Uchihą miłe chwile przed moim całkowitym zatraceniem się w smutku?

Niedługo po tym poczułem, jak chłopak przyciąga mnie na swoje kolana i mocno przytula do swojej piersi. Od razu się w niego wtuliłem. Nie chciałem płakać przez to, co widziałem. Po plecach i głowie przesuwała się delikatnie i uspokajająco dłoń czarnowłosego. Sam starałem się uspokoić. Po dłuższym czasie poczułem, jak dłoń z głowy zsuwa się na mój policzek, lekko podnosząc moją głowę.

- Już. Wszystko dobrze, tak? Jestem z tobą. Słyszysz?

- Mhm... - mruknąłem cicho i się w niego ponownie wtuliłem. Po dłuższej chwili szepnąłem do niego cicho. - Przepraszam...

On złapał moją twarz w swoje dłonie i delikatnie złączył nasze wargi. Starł resztki łez z moich policzków.

- Nie przepraszaj. Spokojnie, tak? Jeśli tego nie chcesz, to nie zrobię tego. Tylko mógłbyś mi powiedzieć czemu?

- Bo... Czuję się wtedy tak, jak byłem w szpitalu po ty moim wypadku... - wskazałem na swoją klatkę. - Przez długi czas nie pozwalali mi wstać z łóżka... - nie chciałem mówić o niczym więcej.

- Dobrze. Nic takiego już nie będzie miało miejsca. - zapewnił mnie.

- Dziękuję... - ponownie się w niego wtuliłem.

Ponad problemWhere stories live. Discover now