Wraz z otworzeniem oczu, doszedł do mnie ból ciała. Poza tym czułem jedynie dziwnego rodzaju otępienie. Podniosłem się do siadu, czując jak coś ze mnie spada. Spojrzałem na koc, który znajdował się na moich kolanach. Czułem jak sztywne mam mięśnie. Spuściłem nogi na podłogę, opierając na nich łokcie. Oparłem na dłoniach twarz. Byłem wyczerpany. Jakby wszystkie siły mnie opuściły. Nie miałem ochoty na nic. Nawet powrót do snu, nie wydawał się wcale kuszący.
Wziąłem głęboki wdech, czując jak mimowolnie oczy mi wilgotnieją. Zacisnąłem zęby, mrugając powiekami. Tego również miałem dość. Nie miałem na to żadnych sił. Nawet jeśli z umysłu nie mógł mi zniknąć żaden widok Uzumakiego. Żadna jego wizualna cecha. Wszystko powoli przechodziło mi przez myśli. Na nowo odtwarzało się w mojej głowie. Jego widok. To, co sobie zrobił. To w jakim był stanie. Zęby mi zgrzytnęły na myśl o tym wszystkim.
Ponownie wziąłem głęboki wdech. Wyprostowałem się i oparłem o kanapę plecami. Głowę ułożyłem na oparciu, wpatrując się w sufit. Trochę inaczej wyglądał, niż ostatnio gdy go widziałem. Przesunąłem wzrokiem po pomieszczeniu. No tak. Przecież przyjechałem do rodziców, a nie do siebie. Mama nie chciała, bym został sam. Zaraz do głowy przyszedł mi również jej widok z tego spotkania. Też się rozpłakała. Chociaż nie byłem pewny dlaczego, to też wewnętrznie bolało. Wszystko mnie już bolało.
Powoli podniosłem się z kanapy. Czułem jak nogi się pode mną uginają. Skierowałem się do łazienki. Naprawdę byłem wyzuty z jakiejkolwiek energii. Stałem nad toaletą, opierając głowę o ścianę. Czułem się jakbym miał jakiegoś kaca. Mentalnego kaca. Z trudem zapiąłem spodnie, spuściłem wodę i odbiłem się od ściany. Myjąc ręce, zerknąłem w lustro. Moja twarz nie wyglądała dobrze. Oddawała to jak bardzo się źle czułem. Jak zmęczony tym wszystkim byłem.
Wróciłem do salonu. Ponownie usiadłem na kanapie. Głowę ułożyłem na oparciu, na nowo wpatrując się w sufit. Nie mogłem pozbyć się tych wszystkich emocji z tego spotkana. Nie byłem w stanie oddalić od siebie żadnego z zobaczonych wtedy widoków. Nie mogłem w żaden sposób od tego uciec. Czułem jak oczy zaczynają mi się szklić. Zacisnąłem wargi i powieki. Nie miałem sił, by się temu teraz przeciwstawić. Po prostu już nie miałem na to więcej sił. Nagle wszystko ze mnie wyparowało.
Nie był to jednak podobny stan do wcześniejszego. Nie chciało mi się płakać. Czułem jednak jak łzy płyną mi po skroniach i wzdłuż nosa. Nie wydawałem jednak z siebie żadnego dźwięku. Pierś nie poruszała się w spazmach szlochu. Po prostu pogodzony z tym, czułem jak łzy mi płyną z oczu. A w środku panowała pustka. Pustka i zmęczenie. Naprawdę spore zmęczenie tym wszystkim. Zamknąłem oczy, nie chcąc na ten moment niczego widzieć. Nie miałem na to żadnej ochoty.
Ponownie otwierając oczy, zobaczyłem przed sobą telewizor. Znów leżałem na kanapie, przykryty kocem. Nie miałem jednak sił, by się z niej podnieść. Na powrót zamknąłem oczy. Czułem jak coś delikatnie acz nieprzyjemnie kruszy się wokół powiek. Wiedziałem po czym to było, lecz nie chciałem o tym myśleć. Chyba po prostu wolałem wrócić do tego płytkiego snu, który choć na trochę mógłby mnie odizolować od tych wszystkich myśli, które wciąż plączą mi się po głowie.
Przebudziłem się, słysząc czyjąś cichą rozmowę. Niechętnie otworzyłem oczy. Rozejrzałem się po salonie. Nikogo w nim nie widziałem. Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się czy warto się podnieść. Wciąż czułem zmęczenie. Nie byłem w stanie dokładnie zrozumieć żadnych słów. Do kogo należą głosy również nie byłem w stanie rozpoznać, jednak nie chciało mi się na to zwracać uwagi. Po długim czasie powoli podniosłem się do siadu, ściągając nogi z kanapy. Widziałem jak koc spada na podłogę. Tylko przez chwilę na niego patrzyłem. Próbowałem rozprostować lekko obolałe plecy od sofy. Językiem przesunąłem po zębach i wnętrzu policzków, próbując pozbyć się nieprzyjemnego po śnie posmaku.
YOU ARE READING
Ponad problem
Hayran Kurgu17-letni Naruto pod opieką wuja zaczyna "nowy start" w nowym mieście. Na swojej drodze spotka nowe doświadczenia, których do tej pory nie był w stanie doznać przez dający mu się we znaki od kilkunastu lat problem. Jak potoczy się jego historia wraz...
