-Mój brat jest w domu, ale go zignoruj - ostrzegł mnie Atsumu, gdy tylko weszliśmy do środka - poważnie, to ten brzydszy bliźniak.
-Jestem u ciebie średnio co drugi dzień i jeszcze go nie spotkałem. Zaczynam myśleć, że mnie wkręcasz z tym "bliźniakiem".
-Chciałbym - przewrócił oczami, uderzając mnie żartobliwie w ramie - właź dalej.
Dopiero dzisiaj miałem okazję się przekonać co oznaczało według Atsumu "brzydszy bliźniak". Dopiero gdy dostrzegłem szarowłosego chłopaka, praktycznie identycznego do Atsumu, przekonałem się, że blondyn nie ma gustu. Poczułem jak robi mi się gorąco na widok nastolatka bez koszulki. Fakt, że obecnie na dworze temperatura przekraczała trzydzieści stopni, działał na moją korzyść.
-Suna - blondyn pstryknął mi pałacami przez oczami - nie myśl o tym nawet. Nie zniosę jego towarzystwa, gdybyś się za niego zabrał.
-Tylko się gapię - stwierdziłem zgodnie z faktem, zerkając jeszcze na chwilę - idź lepiej sprawdź, czy Sakusa nie jest o ciebie znowu zazdrosny. To się robi chore.
-Mieliśmy nie wracać do tematu - jęknął - jest trochę przewrażliwiony, ale mu przejdzie. Jeden całus nikogo jeszcze nie zabił. Przecież nic do ciebie nie czuję - szybko musnął moje usta, ale i tak wyciągnął telefon by sprawdzić czy Kiyoomi odpisał mu na jakieś pięćdziesiąt wcześniejszych wiadomości.
Gdy tylko zmarszczył brwi odrzucając telefon na blat, znałem rezultat. Zabrał się za przygotowanie nam jedzenia, a ja się temu przypatrywałem. Chciał oczyścić myśli czymkolwiek. Gotował średnio, ale nie narzekałem. Momentami mu pomagałem, lecz przez większość czasu robił wszystko sam.
-Osamu, rusz się tutaj! - zawołał brata, gdy zwijanie sushi przestało mu wychodzić.
W progu kuchni szarowłosy spojrzał jednak najpierw na mnie, a moje serce zawaliło mocniej. Mogłem wyczuć sekundowe napięcie pomiędzy nami. Zawiesił na mnie wzrok zdecydowanie zbyt długo.
-Mam nadzieję, że miałem tu przyjść byś w końcu przedstawił mi tą ślicznotkę - przejechał palcami po mojej szczęce, unosząc brodę na tyle bym na niego spojrzał. Pokazał mi swoje zainteresowanie, które miałem zamiar odwzajemnić. Nadal nie pofatygował się na ubranie koszulki. Czułem bijące od jego ciała ciepło.
-Jezeli chcesz zaimponować Sunie, to zrób nam jeść - blondyn go ode mnie odciągnął.
-Jesteś w tym beznadziejny - skomentował na próbę zrobienia sushi. Zaczął powoli i z precyzją zwijać rolki, a następnie je kroić. Podał na jednym talerzu, a następnie mi podsunął - tylko dla ciebie - puścił mi oczko.
Próbowałem zagryźć policzek od środka, by powstrzymać cisnący się na twarz uśmiech.
-Dobra, już, daj nam spokój - blondyn delikatnie popchnął brata w kierunku wyjścia z kuchni - nie flirtuj z nim nawet.
-Jestem pewien, że Sunie to nie przeszkadza - wyminął blondyna i oparł dłonie o blat, zaraz przy moich biodrach.
-Nie mam nic przeciwko - potwierdziłem, przesuwając dłonią po nagim i umięśnionym torsie. Czułem pożądanie pomiędzy nami.
-To nie przypadkiem Sakusa? - Osamu przekręcił głowę lekko w bok, słysząc dzwoniący telefon brata - idź odbierz i daj nam chwilkę, co?
Ostatecznie rozmawiał z swoim chłopakiem przy nas. Trochę im zeszło, a ja i Osamu działaliśmy mu przy tym na nerwy. Tylko my czuliśmy coś więcej, ale graliśmy jakby to nic nie znaczyło. Najmniejszy dotyk powodował rozchodzący się prąd po naszych ciałach.
