"zakład" - iwaoi

637 19 43
                                        

-Co do cholery - mruknąłem, widząc Oikawę, jednego z tych rozpuszczonych dzieciaków na kolanach starszego ucznia. Prawdopodobnie maturzysty, a w dodatku się całowali. Niesamowicie mnie denerwował tym swoim puszczalstwem. Co tydzień miał kogoś innego i wcale się nie zdziwię jeżeli daje dupy.

Dopiero co wszedłem do szkoły, a już spieprzył mi poranek. Nie miałem ochoty oglądać jak zjadają sobie twarze.

-I tak wiem, że ci się podoba - szturchnął mnie Mattsun - każdy na niego leci.

-Nie jestem nawet gejem. Wkurwia mnie.

-Przeleciałbyś go - kontynuował - kurwa, sam bym go przeleciał.

Dostał za to w tył głowy od swojego chłopaka. Makki bezceremonialnie wepchnął się na jego kolana, gdy już zajęliśmy ławkę.

-Tylko spróbuj - uciszył go ustami.

-Nie mam ochoty się z nim pieprzyć. Jestem hetero - podkreśliłem.

-Czyli potwierdzasz, że byś go nie wyrwał? - wiedziałem doskonale co próbuje osiągnąć. Chciał mnie sprowokować.

-Gdybym tylko chciał, to zrobiłbym to bez problemu - przewróciłem oczami.

-Więc to zrób. Stawiam kasę.

-Dorzucę się - dodał Makki - zakład? - wyciągnął dłoń.

Przyjąłem ją. Mogło być ciekawie, ale wiedziałem że mężczyzna w żaden sposób nie sprawi że mi stanie. Nawet ktoś tak ładny jak Oikawa.

Minusem tego wszystkiego było to, że szatyn zawsze był w towarzystwie. Musiałem go w końcu na chwilę wyrwać na bok, by w ogóle zamienić słowo. Podszedłem do tego tak, jakbym faktycznie chciał go wyrwać. Pieniądze z zakładu były kuszące. Może uda mi się troszkę utrzeć mu nosa, bo zawsze to on porzucał chłopców gdy się znudził. Teraz to ja miałem zamiar rzucić jego po jednej nocy. Okrutne, ale będzie śmiesznie.

-Grasz w siatkówkę, prawda? - zagadał, dotykając dłońmi mojej klatki. Patrzył mi cały czas w oczy, przygryzając wargę.

-Gram. Patrzyłeś na mnie, podczas ostatniego meczu? - odwzajemniłem ten jego uśmieszek. Oparłem się przedramieniem o ścianę, a jego objąłem w talii, mocniej przyciągając do siebie. Miał na sobie przylegający golf i jasne jeansy. Nasze twarze dzieliły centymetry.

-Może - powiedział ciszej - lubię siatkarzy. Szczególnie tych dominujących. Masz ochotę dzisiaj wpaść do mnie? Obiecuję, że będzie fajnie - zarzucił ramiona na moje, trącając też nos swoim.

-Będę o dwudziestej. To, że będzie fajnie jest raczej jasne - przygryzłem płatek jego ucha - do zobaczenia, Tooru - wyszeptałem głęboko i go puściłem. Jak gdyby nigdy nic, poszedłem na zajęcia. Zostawiłem go zdezorientowanego.

Wieczorem faktycznie do niego przyszedłem. Nie liczyłem na dobry seks, bo nawet mnie nie pociągał. Od razu gdy mnie wpuścił, przyparłem go do ściany.

-Możemy od razu przejść do rzeczy - zagadał, zawieszając ramiona na moich. Przyciskałem kolano między jego nogi, na co cicho zajęczał.

Był wyłącznie w długiej koszulce i prawdopodobnie bieliźnie. Zbliżył się do moich ust, a mnie zaskoczył fakt jak dobrze całował. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze, wpraszając się do środka. Dłonie umieściłem na jego pośladkach, ściskając je w dłoniach. Miałem rację, miał skąpą bieliznę.

Miałem doświadczenie wyłącznie z kobietami, więc nie do końca wiedziałem co i jak. Domyślałem się co prawda gdzie mam włożyć, ale nie byłem pewien czy wszystko dobrze przemyślałem. Odwiedziłem też kilka stron, gdzie dokładnie był pokazany seks dwóch mężczyzn, więc powinienem sobie poradzić.

Haikyuu lemonsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz