-Musisz ze mną pojechać - dźgnąłem Komoriego w bok. Męczyłem go od godziny, by zabrał się ze mną na jeden z pokazów mody - nie chcę być tam sam, wiesz o tym.
-Przestaniesz zwracać uwagę na tłumy jak tylko zobaczysz Miyę - przewrócił oczami
-Może - mruknąłem pod nosem - naprawdę chcę go zobaczyć. Proszę?
-Zgoda - westchnął - gdzie tym razem?
-Jokohama. Dziękuję.
Tak jak mi obiecał, w weekend pojechaliśmy na pokazy. Tak naprawdę interesował mnie tylko Miya Atsumu. Śledziłem go na każdych mediach społecznościowych jakie miał i oglądałem powtórki z pokazów po kilkanaście razy.
-Jak tym razem do niego nie zagadasz, to przysięgam, to jest ostatni raz kiedy z tobą jadę.
-Staram się, dobra? - oburzyłem się - spróbuję.
Naprawdę miałem tym razem zamiar zagadać do Miyi. To że za każdym razem tchórzyłem, nie miało znaczenia. Zbyt mnie onieśmielała wizja rozmowy z idolem. Dzisiaj miało być inaczej.
***
Celowo czekałem przy wyjściu z tyłu, by móc zamienić z Atsumu chociaż słowo. Serce waliło mi jak oszalałe, bo miałem w końcu do tego okazję. Było już dawno po pokazach, a ja miałem nadzieję że nie wyszedł innym wyjściem. Strasznie mi na tym zależało.
Gdy przechodził korytarzem z swoim ochroniarzem, nawet nie wiedziałem jak go zaczepić. Nie miałem pojęcia o czym moglibyśmy rozmawiać, ale i tak cholernie tego chciałem. Chociaż żeby zwrócił na mnie uwagę.
-Hej, Atsumu - powiedziałem, a wtedy się odwrócił. Jego wzrok mnie przeszył, ale był łagodny.
-Tak? - odpowiedział, widząc że nie powiedziałem nic poza tym.
-Ja chciałem tylko... Jeżeli nie masz czasu, to w porządku, ale czy możemy porozmawiać? Chociaż chwilę? - zapytałem z nadzieją.
-Jasne - wzruszył ramionami - Iwaizumi, poczekasz na parkingu? Wiem, że śpieszysz się do Tooru, ale to zajmie tylko chwilę - poprosił, zwracając się do ochroniarza.
-Rozumiem - kiwnął głową i postąpił zgodnie z instrukcjami.
Zostaliśmy sami. Na żywo z tak bliska wydawał się jeszcze przystojniejszy.
-Zastanawia mnie coś - przekręcił głowę w bok - jesteś na każdym pokazie. Dlaczego?
-Zauważyłeś że jestem? - oczy mi się zaświeciły. Cieszyłem się, że zostałem dostrzeżony.
-Oczywiście. Mam od cholery fanek, ale tylko ty zwróciłeś moją uwagę w takim stopniu - zbliżył się, a ja zetknąłem się z ścianą. Wiedział o moim istnieniu. Może nawet czasem o mnie myślał - pomyślałem, że byłoby miło bliżej się poznać - uśmiechnął się lekko.
Oh kurwa. To się naprawdę działo.
Opierał się przedramieniem o ścianę, a moje serce wręcz boleśnie waliło o klatkę piersiową. Przejechał palcami po mojej żuchwie, przypatrując się twarzy.
-Zadzwoń - podał mi swoją wizytówkę z numerem - chętnie wyjdę z tobą na kolację - puścił mi oczko.
Odsunął się i skierował do wyjścia. Tak strasznie się cieszyłem. Musiałem natychmiast pochwalił się Komoriemu, że prawdopodobnie mam randkę z najpopularniejszym modelem w kraju.
***
-Nie pogryzie cię, spokojnie - westchnął Komori, słuchając mojego monologu o tym jak strasznie się stresuję.
