-Idziemy się myć? - zapytałem Iwę, w połowie na nim leżąc. Byłem wciśnięty w jego bok, podczas gdy obejmował mnie w talii. On czytał książkę, ja grzebałem w telefonie.
-Ta, chodź - mruknął, klepiąc mnie w pośladek.
-Nie uwierzę w to, że się nie spotykacie - mruknął Mattsun, patrząc po nas - wali od was gejami.
-Bez przesady - przewróciłem oczami - Iwa-chan ma dziewczynę.
-Ta? A to siedzenie na kolanach podczas gdy oglądaliśmy mecz Karasuno?
-Nie było już miejsc - burknąłem - a Iwa nie miał nic przeciwko.
By nie słuchać dalszych pytań, zniknęliśmy za drzwiami łazienki. Zawsze myliśmy się razem, od dziecka. Nie wstydziliśmy się siebie ani swoich ciał. Bez oporu mogłem się przy nim przebrać, oraz on przy mnie i żaden z nas nie czuł się z tym niekomfortowo. Weszliśmy razem do łazienki i spostrzegłem że kabina nie była zbyt duża. Mimo to, powinniśmy się razem zmieścić.
-Zerwaliśmy - wypalił pomrukiem, zdejmując koszulkę.
-Zerwaliście? Ale dlaczego? - byłem tym zaskoczony - i przede wszystkim, to dlaczego ja dowiaduje się dopiero teraz?
-Nie chciałem zawracać ci tym głowy. Była o ciebie zazdrosna i kazała wybierać. Albo ty, albo ona. A ja zawsze wybiorę ciebie.
Miałem ochotę się rozpłakać, bo czasami potrafił być cholernie słodki. Nie sądziłem, że mógłby to zrobić.
-Nie rycz - mruknął, trzepiąc mnie w tył głowy - stało się. A ja nie żałuję tej decyzji.
Zbliżyłem się do niego, by sie przytulić. Wiedział jak bardzo się kleje, więc mi na to pozwalał. Pogłaskał po plecach.
-Już już, przecież to nic takiego - ucałował mnie w czubek głowy - jak za długo będziemy tu siedzieć, to znowu coś sobie pomyślą.
Oboje się rozebraliśmy i weszliśmy pod prysznic. Zawsze lubiłem gdy Iwa zajmował się moimi włosami. Ruchy jego palców były kojące. Mruczałem cicho gdy rozprowadzał szampon, a następnie go spłukiwał. Mógłby jeszcze umyć mi na przykład plecy. Oczywiście wraz z pośladkami.
-Odwróć się - poleciłem, biorąc do ręki szampon. Też chciałem trochę podotykać jego włosów.
Wykorzystałem okazję do dotknięcia jego karku, rozsmarowując też szampon na ramionach. Sam wywołałem u siebie rumieniec, przez strukturę jego mięśni. Zapragnąłem być bliżej, ale mógł poczuć się z tym niekomfortowo. Odsunąłem dłonie od jego ramion, zajmując się płukaniem jego włosów. Zanim zdążył się odwrócić, delikatnie przylgnąłem do jego pleców. Przez chwilę tak staliśmy, a ja czułem bijące od mężczyzny ciepło.
-Cholera - usłyszałem pod nosem, więc otworzyłem przymknięte oczy. Ja też dostrzegłem przez jego ramię, że mu stanął. Nie wiedziałem czy to co teraz powiem nie będzie przesadą, ale i tak zdecydowałem się na pewną propozycje.
-Mogę... klęknąć. Jeżeli chcesz - powiedziałem cicho
-Zostanie to między nami? - zapytał, odwracając wzrok. Głowę położyłem na jego ramieniu, oplatając jego ciało rękami.
-Nikomu nie powiem.
Gdy usłyszałem jego cichą zgodę, zszedłem na kolana. W wzwodzie wydawał się jeszcze większy. Nie zmuszał mnie do niczego, tylko cierpliwie czekał aż sam zacznę. Stymulowałem dłonią jego członka, składając na nim kilka pocałunków. Końcówką języka zaczepiłem o główkę, przez co Iwaizumi wydał z siebie głośniejsze westchnięcie. Dopiero teraz pogłaskał moje włosy, zaciskając na nich dłoń.
