Gdy tylko otworzyłem czerwonowłosemu drzwi, od razu mnie przytulił życząc wesołych świąt. Miał spędzić je u nas, bo jego rodzina nie obchodziła świąt. Odkąd usłyszałem, że bardzo by chciał to przeżyć, zaprosiłem go do siebie. W święta nikt nie powinien być sam.
Moi rodzice uwielbiali Tendou, więc też przystali na ten pomysł. Nie mieli nic przeciwko, by te trzy dni u nas był. Ja też się cieszyłem.
Chłopak był zachwycony klimatem, bo u niego nigdy czegoś takiego nie było. Uśmiech sam cisnął mi się na twarz, gdy widziałem jak się cieszy. Obejmowałem go od tyłu, gdy przypatrywał się choince. Miał na sobie przylegający do ciała golf i ciemne jeansy, z delikatnymi przetarciami.
-Chodź, pokażę ci coś - wziąłem go za rękę. Zawsze nad wejściem do salonu wisiała jemioła. Zaprowadziłem go pod nią - wiesz co to jest? - spojrzałem w górę.
-Jakaś ozdoba? - powiedział niepewnie.
-Jemioła, konkretniej - objąłem go za biodra - jest taka tradycja... Że pod jemiołą trzeba pocałować partnera.
Dojrzałem uśmiech na jego twarzy i sam przywarłem do jego ust. Wszystko było delikatne i subtelne. Pogłaskałem go po policzku.
Poczułem, że w mojej kieszeni coś wibruje, więc wyciągnąłem telefon. Dostałem od mamy nasze zdjęcie z przed chwili. Wysłałem je też Satoriemu.
Kolacją był zachwycony. Tłumaczyłem mu czasem tradycje bożonarodzeniowe i roczulało mnie to jak bardzo się wszystkim cieszył. Posiedzieliśmy jeszcze trochę z moimi rodzicami, po czym poszliśmy na górę. Chciałem się już nim zająć.
-Dziękuję za to, że mogłem przyjść - zawiesił ramiona na moich. Objąłem go, gdy się przytulił - było wspaniale.
-Nie ma sprawy, kochanie. Dla ciebie wszystko.
Kołysałem nami chwilę, po czym cofnąłem się do łóżka. Klęczał nad moimi udami. Oboje mieliśmy ochotę na coś czulszego i pełnego miłości. Nachylił się by mnie pocałować. Nie pogłębalismy pocałunku, bo dobrze było jak było.
Gładziłem go po udach, gdy przysiadł na mnie. Dotykałem także pośladków, co uwielbiałem robić. Nie tylko w łóżku. Nie raz go obejmując, schodziłem dłonią właśnie na nie. A Tendou nie miał nic przeciwko.
Poruszył biodrami, próbując się ocierać. Wszystko szło powoli, a kołysanie biodrami przez czerwonowłosego tylko dopełniało namiętny pocałunek.
Ciężko było się powstrzymać przed rozebraniem go, więc wsunąłem dłonie pod golf. Podniósł ręce do góry, ułatwiając mi zdjęcie ubrania. Rzuciły mi się w oczy wpukłe blizny na nadgarstkach, ale nic nie powiedziałem. Nie widziałem ich pierwszy raz. Żałowałem tylko, że w podstawówce i gimnazjum mnie przy nim nie było. Że nie mogłem temu zapobiec.
Odwrócił od nich moją uwagę, dotykając karku palcami. Jego wargi smakowały tak dobrze, że nie mogłem się od nich oderwać. Musiałem jednak, by się rozebrać. Wstał z moich kolan, pozwalając mi na to.
Zdjąłem z siebie od razu też spodnie. Czerwonowłosy cofnął się wgłąb łóżka, a ja mogłem zawisnąć nad nim. Sięgnąłem dłonią do paska spodni i go rozpiąłem. Pomógł mi, podnosząc biodra. Celowo zdjąłem też z niego bokserki. Pogłaskałem go po udzie, czując strukturę blizn. Tutaj też były. Nie odsunął od nich mojej dłoni, chociaż wiedziałem, że nie lubił gdy ktoś ich dotykał. Mi na to pozwalał, ale niechętnie. Nienawidził ich.
Przeniosłem dłoń na sutki, delikatnie je drażniąc w palcach. Zawiercił się pode mną, chcąc poczuć mnie bardziej. Byliśmy wystarczająco blisko siebie, by poczuć ciepło bijące od naszych ciał. Cały czas dotykałem go dłonią, wodząc po skórze. Wydobył z siebie ciche westchnięcie, gdy moją dłoń znalazła się na jego przyrodzeniu. Stymulowałem go, jednocześnie obsypując tors malinkami. Sam już wypychał delikatnie biodra do przodu, łaknąc mojego dotyku. Zszedłem palcami jeszcze niżej, między jego pośladki. Nie wchodziłem jeszcze palcami, tylko dotykałem dziurki. Język zatrzymałem przy sutkach, drażniąc chłopaka.
Musiałem na moment przerwać, by sięgnąć do szafki po nawilżenie. Robiliśmy to bez prezerwatyw, bo chcieliśmy czuć siebie bardziej.
Zacząłem od dwóch palców, bardzo delikatnie nimi poruszając. Zginałem je w odpowiedni sposób, szukając prostaty. Sam powstrzymywał się od jęków, by nikt nas nie usłyszał. Ledwo jednak mu się to udawało. Czasami go uciszałem, łącząc nasze usta. Przy trzecim palcu, przygryzł moją wargę.
-Przepraszam - wymruczał, całując mnie w ugryzione miejsce. Mógł gryźć mnie częściej, jeżeli tak miały wyglądać przeprosiny.
Z każdym ruchem mojej dłoni coraz bardziej się rozluźniał i robiło się lepiej. Erekcja dokuczała mi coraz bardziej, przez widok Satoriego pode mną. Wiedziałem, że ją czuje, bo byłem na tyle blisko, że dotykała wnętrza jego uda.
-Mogę wziąć go do buzi? - zapytał słodko, przekręcając trochę głowę.
-Nie musisz pytać - uśmiechnąłem się delikatnie. Lubiłem gdy mi obciągał. Podczas tego do niczego go nie zmuszałem, tylko pozwalałem robić to, co zapragnie.
Uklęknął przed łóżkiem, biorąc moje przyrodzenie w dłoń. Przy nasadzie pomagał sobie dłonią, a główkę ssał, spoglądając mi czasem w oczy. Przerywał też na moment, by składać pocałunki na całej długości, a także polizać od góry do dołu. Wtapiałem dłoń w jego włosy, bo robić to niesamowicie. Nie szarpałem, tylko czule głaskałem. Sam decydował o tym, jak głęboko go weźmie. Wiedziałem, że mógł do samego końca. Ten widok był nieziemski. Czerwonowłosy z pełnymi ustami był wręcz idealny.
-Chodź już do mnie - sapnąłem, chcąc już przejść do głównej części stosunku. Znowu położył się na plecach, z rozłożonymi nogami. Nachyliłem się nad nim i odnalazłem przyrodzeniem wejście. Moje pierwsze ruchy bioder, spotkały się z jego wysokimi jękami, które starał się tłumić dłonią.
Odsunąłem jego dłoń od ust i złączyłem nasze palce. Ułożyłem jego dłoń na poduszce, a drugą ręką pogłaskałem policzek. Nie śpieszyliśmy się, bo nie było po co. Cieszyliśmy się swoimi ciałami i przyjemnością, jaką wzajemnie się obdarowywaliśmy.
Podniósł trochę głowę by mnie pocałować, a ja w tym czasie trochę zwiększyłem tempo. Nadal wszystko było czułe. Uderzałem w okolice jego prostaty, próbując ją znaleźć. Tendou dyszał w moje usta, z dłońmi bezwładnie rozłożonymi na poduszce. W dalszym ciągu nie puściłem jego dłoni.
-'Toshi, tam... - wymruczał, przymykając powieki i odchylając głowę. Wykorzystałem fakt, że jego szyja była idealnie wręcz odsłonięta. Celowałem penisem w to jedno miejsce, jednocześnie kąsając szyję.
Wyrwał mu się odrobinę zbyt głośny jęk, bo doprowadziłem go do orgazmu. Pobrudził swój brzuch, a ja przedłużyłem jego szczytowanie, poprzez ruchy dłonią. Mi brakowało tylko trochę, więc pozwolił bym dokończył w nim. Chwilę trwaliśmy w swoich ramionach, dochodząc do siebie po orgaźmie.
-Idziemy się umyć? - zapytał cicho, wplatając dłoń w moje włosy. Wymruczałem ciche potwierdzenie i wstaliśmy z łóżka. Miałem swoją łazienkę, więc mogliśmy w spokoju się w niej umyć.
Po wyjściu z pod prysznica, który swoją drogą był przepełniony pocałunkami, pożyczyłem mu swoją koszulkę do spania. Zawsze spał w moich rzeczach. Nieistotne czy spaliśmy razem czy osobno. Ja ubrałem tylko dłuższe spodnie od piżamy i okryłem nas kołdrą. Przytuliłem czerwonowłosego od tyłu. Pocałowałem go jeszcze w policzek.
-Wesołych świąt, Satori.
