"wyznanie" - sakuatsu

797 24 22
                                        

-Nie narzekaj, będzie fajnie - ciągnąłem czarnowłosego za rękę, wprost do mojego samochodu - nigdy z nami nie wychodzisz.

-Bo zapraszacie dodatkowo co najmniej dwukrotność naszej drużyny. Powariowaliście, wszyscy. Zresztą, ja nie piję.

-To się nauczysz. Poczekamy tylko na Hinatę i możemy jechać.

Zauważyłem jak zmarkotniał na wzmiankę o moim narzeczonym, ale to zignorowałem. Być może był na mnie jeszcze trochę zły, że siłą wyciągnąłem go na imprezę. Wygraliśmy ostatni już mecz i zarazem mistrzostwa. Nie mogliśmy zrezygnować ze świętowania.

Sakusa nie patrzył, gdy z czułością pocałowałem rudowłosego. Jedynie dał nam moment, nie odzywając się słowem. Trzymałem dłonie na dole pleców Shoyo i wymieniałem z nim lekkie pocałunki.

-Kiyoomi siedzi z przodu. W porządku? - zapytałem cicho partnera. Czarnowłosy zawsze siedział z przodu gdy jeździliśmy razem. Mieliśmy tą małą niepisaną zasadę i chciałbym, by Hinata ją uszanował. Przewrócił tylko na to oczami i wpakował się na tył.

Prowadząc, włączyłem jedną z moich ulubionych playlist. Moją i Sakusy. Byliśmy ze sobą blisko, a ja nigdy nie mogłem zrozumieć zazdrości Shoyo. Poza przyjaźnią nic nas nie łączyło. Kątem oka widziałem jak Kiyoomi wystukuje palcami o udo rytm Arctic Monkeys.

Dostrzegłem niepewność w jego oczach, gdy zaparkowałem pod posesją pełną samochodów. Sięgnąłem do schowka po czarną maseczkę i mu ją podałem. Samym spojrzeniem mi podziękował.

W miarę rozwoju imprezy, lekko się sobie zgubiliśmy. Szukałem go wzrokiem i miałem nadzieję, że nie wrócił do domu.

Zanim podszedłem do kanapy na której siedział, dotarła do mnie rozmowa. Byłem zaskoczony tym że rozmawiał z Hinatą, bo rudowłosy niezbyt za nim przepadał. Sakusa miał szklane oczy, co mogło być skutkiem wypitego alkoholu. Ledwie docierały do mnie słowa przez głośną muzykę. Wyłapałem swoje imię.

-On tego nie widzi - załkał, opierając głowę o oparcie kanapy - nie widzi nic poza tobą.

W dłoniach trzymał butelkę po wódce i byłem pewien, że za bardzo się upił. Wiedziałem jednak, że mówi o mnie.

-Może dlatego, że planujemy się pobrać - rudowłosy przewrócił oczami. Mimo tego cierpliwie go słuchał.

Zacząłem powoli zauważać te drobne gesty, którymi sugerował mi od dawna że coś jest na rzeczy. Krzywdziłem go, dając mu złudną nadzieję.

Przeniosłem wzrok na Hinatę, który co chwilę się rozglądał. Czekał na kogoś. Mogłem poczuć, że coś jest nie w porządku. Nasza relacja była od jakiegoś czasu słabsza, ale miałem wrażenie że to ja go zaniedbuje. Odsunęliśmy się od siebie, ale starałem się to ratować. Nie byłem teraz pewien, czy nie na marne.

Dopiero gdy uśmiechnął się w stronę blond-włosego chłopaka, w naprawdę jednoznaczny sposób, wiedziałem że coś jest na rzeczy. Porozmawiał jeszcze moment z Sakusą, by zaraz odejść do blondyna. Schowanie przez niego pierścionka do kieszeni, było dla mnie wystarczającą odpowiedzią na to wszystko.

Przysiadłem się do Sakusy, który wlepił we mnie ciemne oczy. Widział moje zmartwienie na twarzy, więc tylko oparł głowę o moje ramię i ujął dłoń. Powoli bawił się palcami, czekając aż zbiorę myśli i coś powiem. Widząc, że ten moment nie nadchodzi, przejął inicjatywę.

-Hinata... Powiedział mi o czymś - zaczął - a ja nie chcę tego przed tobą ukrywać.

-Wiem - odpowiedziałem szeptem, chowając usta w jego lokach - nie chcę teraz o tym rozmawiać.

Haikyuu lemonsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz