"pokój" - sakuatsu

1.2K 32 12
                                        

Podczas robienia sobie herbaty, nie mogłem przestać gapić się na czarnowłosego chłopaka. Był przyjacielem mojego brata. Cholernie gorącym przyjacielem.

Miał na sobie dzisiaj czarne jeansy i tego samego koloru bezrękawnik. Odsłaniał wszystkie mięśnie na ramionach, co było dość imponujące.

Bywał tu wcześniej, ale jeszcze nigdy nie rozmawialiśmy. Był ciągle w towarzystwie Osamu i Suny, więc głupio mi było zagadywać. Mimo tego że bardzo chciałem.

-Jest ci zimno? - usłyszałem jak mój brat mówi do swojego chłopaka - chodź, dam ci coś.

Po prostu zostawili nas samych w kuchni. Chyba dostałem szansę od niebios.

-Wiesz że to widać, jak się gapisz? - zagadał pierwszy, unosząc jedną brew.

-A jeżeli to było celowe? - zbliżyłem się, opierając się biodrem o blat. Byliśmy bardzo blisko.

-To całkiem nieźle ci wyszło - dostrzegłem na jego twarzy delikatny uśmieszek a jego dłoń wylądowała na moim biodrze. Niemo kazał mi się zbliżyć. Przeżywałem właśnie zawał serca.

-Zostajesz z nimi na noc? - zapytałem zerkając w jego oczy.

-Pewnie tak. Skąd takie pytanie?

-Bo jeżeli wolałbyś miękki materac, zamiast futonu to zapraszam. Mam pokój naprzeciwko 'Samu i trochę miejsca w łóżku - powiedziałem przyciszonym głosem, muskając tym jego ucho - przyjdziesz?

-Mhm... To zależy - wsunął dłonie pod moją koszulkę. Teraz to ja opierałem się o niego, trzymając ręce splecione na karku. Te jego grzecznie spoczywały na dole moich pleców.

-Od czego?

-Od tego czy gorący blondyn jest w zestawie z materacem - jedna z jego dłoni zdzieliła mój pośladek, na co aż podskoczyłem. Nie spodziewałem się tego - będę o pierwszej - wyszeptał i mnie puścił. Poszedł na górę do chłopaków.

Przez resztę wieczoru byłem bardzo zniecierpliwiony. Nie mogłem się najprościej w świecie doczekać. Gdy wybiła pierwsza, przystojny czarnowłosy wszedł do pokoju. Zrobiło mi się gorąco, widząc go bez koszulki.

-Już myślałem że zrezygnujesz - mruknąłem zawieszając dłonie na jego karku.

-Z ciebie? Nigdy, blondi.

Cofnął się do łóżka, ciągnąc mnie za sobą. Wylądowałem na jego kolanach co bardzo mi podpasowało. Jego usta szybko odnalazły moje. Gorący język wtargnął między moje wargi, prosząc o uchylenie ust bardziej. Oddałem się mu w pocałunku, pozwalając by wszystkim kierował.

-Tego już nie będziemy potrzebować - szepnął ściągając ze mnie koszulkę.

Nie mogłem się powstrzymać i przejechałem dłońmi po jego ramionach. Uwielbiałem mięśnie u facetów.

-Masz lubrykant i gumki? - zapytał, kładąc mnie na łóżku. Był teraz nade mną. W tej pozycji był jeszcze przystojniejszy.

-Dolna szuflada - wskazałem na szafkę nocną. Wyciągnął z niej to czego potrzebowaliśmy i rzucił na pościel. Przeszedł do zsunięcia ze mnie spodni.

Zrobił mi na szyi i klatce kilkanaście malinek. Jego usta były ciepłe, a gdy tylko zajął się sutkami aż stęknąłem z rozkoszy. Przechodził mnie prąd, za każdym razem gdy nasze spojrzenia się spotkały.

-Na brzuch - polecił, klepiąc mnie w udo.

Nie miałem oporów by leżeć przed nim całkiem nago. Byłem tak napalony, że wszystko mi jedno w jakiej pozycji to zrobimy. Usłyszałem jak jego dres ląduje na podłodze i nie mogłem się powstrzymać by się nie spojrzeć. Miał cię czym pochwalić. Całkiem sporych rozmiarów penis był na wpół twardy.

-Spokojnie, nie będzie bolało. Najprawdopodobniej - pogładził mnie po pośladku.

Oparłem głowę na poduszce i skupiłem się na jego ruchach. Krążył palcami wokół wejścia, by następne zagłębić trzy na raz. Pieprzony sadysta. Musiałem aż wstrzymać oddech. Pogłaskał mnie po biodrze, wolną ręką.

Gdy zaczął nimi poruszać, było dużo lepiej. Zagłębiał je do samych kostek, a dodatkowo był blisko prostaty. Musiałem zacisnąć zęby, by nie obudzić Osamu i Suny. Byli zaledwie pokój obok. Skoro ja ich czasem słyszałem w nocy, oni też mogli usłyszeć nas.

Poczułem pustkę gdy na chwilę się odsunął by założyć gumkę i nawilżyć przyrodzenie. Zakręciłem biodrami by go zachęcić do szybszego działania

-Możemy od przodu? - zapytałem podnosząc się do siadu.

-Możemy. Kładź się w takim razie.

Rozłożył moje nogi tak jak mu odpowiadało i powoli wszedł. Myślałem że nie będzie aż tak źle, bo dobrze mnie rozciągnął ale strasznie bolało.

-Ale hej, blondi, nie płaczemy - starł kciukiem łzę, która zdążyła popłynąć po policzku - zaraz będzie lepiej.

Złożył kilka pocałunków na moich policzkach i czole. Nie ruszał się przez moment, bym mogł przyzwyczaić się do długości. Jakoś nie mogłem. Mój oddech był ciężki.

-Chcesz poduszkę pod biodra? - zaproponował - będzie ci lepiej.

Kiwnąłem głową a on się na chwilę odsunął. Przelotnie pocałował mnie w usta. Ta pozycja faktycznie była dużo wygodniejsza i bardziej komfortowa.

-Jeżeli będzie bardzo bolało to mi o tym powiedz - poprosił, na powrót wchodząc. Nie było już tak źle. Powoli się przyzwyczajałem.

By odwrócić jakoś moją uwagę, zaczął całować i podgryzać jeden z sutków. Drugiego gniótł w palcach. Podobało mi się to jak się nimi bawił. Powoli się poruszał a ja umieściłem dłonie na jego plecach. Przejechałem po nich paznokciami gdy nagle wbił się mocniej. Zaskomlałem cicho, zaplatając dłonie na jego karku. Podciągnął się na wysokość mojej twarzy, opierając czoło o te moje.

-Jesteś tak cholernie dobry, 'Tsumu... - wyszeptał - grzeczny chłopiec...

-I tylko twój, Omi - musnąłem jego usta. Pocałował mnie głębiej, dołączając do tego język. Jęknąłem mu w usta gdy złapał moje przyrodzenie w dłoń. Przesuwał w górę i w dół w rytm uderzeń bioder.

Jednocześnie w momencie w którym poczułem jak zalewa wydzieliną prezerwatywę, sam doszedłem na brzuch i trochę wylądowało na jego dłoni. Zdjął i związał zużytą gumkę, a ja potrzebowałem chwili by dojść do siebie po orgaźmie.

Przeszedł mnie miły dreszcz gdy językiem zlizał resztki z mojego brzucha. Wtopiłem dłoń w jego włosy i zamruczałem. Byłem trochę zmęczony, ale mi się podobało. Zrobił mi nawet malinkę nad biodrem. Jako naznaczenie że jestem jego.

-Zostaniesz jeszcze chwilkę? - zapytałem z nadzieją gdy mój brzuch już był czysty.

-Mogę - położył się obok. Niepewnie ułożyłem głowę na jego torsie a dłonią wodziłem po umięśnionym brzuchu. Przytulił mnie.

Leżeliśmy jeszcze jakiś czas, cicho rozmawiając bądź po prostu się całując. Pokochałem jego miękkie i pełne usta. Chciałem móc je całować codziennie.

-Dobra młody, muszę się zbierać - ucałował mnie w głowę. Wstał by się ubrać - bo jeszcze zauważą że mnie nie ma.

-No to co że zauważą?

-Nie bardzo chcę się tłumaczyć Osamu z tego że pierwsze co zrobiłem po tym jak mnie zaprosił na noc, było przelecenie jego brata - przelotnie ucałował mnie w usta bo się tego domagałem - chociaż było fajnie.

-Liczę na powtórkę - podałem mu telefon, za którym się rozglądał.

-Następnym razem wpadnij do mnie - nachylił się nade mną by czule pocałować w policzek - zajmę się tobą tak dobrze, że będziesz krzyczał z rozkoszy.

-Potraktuję to jak obietnicę - puściłem mu oczko - dasz mi swój numer? - spojrzałem na niego słodko, trzymając komórkę. Wpisał mi go od razu.

-Rano lepiej ubierz golf - przyjrzał się mojej szyi - do zobaczenia, piękny - posłał mi rozbrajający uśmiech i wyszedł z pokoju.

Chyba się zakochałem.

Haikyuu lemonsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz