-Rin... - szarowłosy wodził dłonią po moim udzie. Przyszedł do mojej klasy bo nie miał co robić. Zazwyczaj spędzaliśmy razem przerwy. Opierał się głową o moje ramię, a ja grałem w coś na telefonie.
-Hm? - odłożyłem urządzenie, by pogłaskać go po włosach.
-Ile jeszcze zostało przerwy?
-Dwadzieścia minut. Dlaczego pytasz?
-Mam fajny pomysł. Chodź - złapał mnie za rękę i zmusił do wstania.
-Gdzie idziemy? - zapytałem wyrównując z nim krok.
-Zobaczysz, lisku - dostałem buziaka w skroń.
Zaprowadził mnie za szkołę, gdzie raczej nikt nie przychodził. Chyba, że zapalić. Sam czasami tu przychodziłem, chowając się przed szarowłosym. Nienawidził jak paliłem. Skoro wie o tym miejscu, to muszę zmienić miejscówkę do palenia.
-Co robisz? - zapytałem, gdy przyparł mnie do muru szkoły.
-Mam straszną ochotę na ciebie - wymruczał w moje usta - nie mam gumek, więc musi nam wystarczyć oralny.
-Trzeba było tak od razu - ułożyłem dłonie na jego karku. Dalej mnie całował, wędrując dłońmi do rozporka. Musieliśmy się pospieszyć, ale także być w miarę dykretni.
Opuścił moje spodnie do kostek, układając dłonie na brzuchu. Zrobiło mi się trochę chłodno, ale 'Samu zapewne zaraz mnie rozgrzeje.
Celowo zostawił kilka malinek na mojej szyi. Nie miałem ich jak zakryć, więc każdy w szkole będzie widział, że jestem zajęty. W dodatku będzie widać, że są świeże.
Dłońmi dotykał bioder, sprawnie omijając odsłonięte krocze. Chciałem by mnie już dotknął, co raczej było oczywiste. Celowo mnie drażnił.
-'Samu, proszę cię - spojrzałem mu błagalnie w oczy, zaciskając dłonie na jego ramionach. Boleśnie mi już stał, a ja przeklinałem siebie za to, że trochę dotyku wystarczało bym się napalił.
-Już kochanie. Obiecuję, że zaraz będzie lepiej.
Zaczął od dwóch palców, rozciągając mnie nimi. Było to cholernie przyjemne uczucie. Poruszał nimi sprawnie, dotykając prostaty. Zagryzłem się na jego ramieniu, starając się być cicho. Kazał mi się odwrócić i nie patrzeć.
Nie wiedziałem co wymyślił, dopóki nie wsunął we mnie małego wibratora. Podciągnął moje boskerki i spodnie.
-Co ty robisz? - spojrzałem na niego zdezorientowany. Poklikał coś na telefonie, a ja poczułem wibracje. Kolana się podemną ugięły.
-Wracamy na lekcje - wziął mnie za rękę.
-Żartujesz sobie? Z tym? Osamu, proszę cię. Nie rób mi tego.
-Jeżeli wytrzymasz tą godzinę, dostaniesz coś dużo lepszego. Warto - pocałował mnie w policzek. Miałem na sobie jego bluzę, która była na mnie trochę za duża. Nie było widać erekcji.
Osamu całą lekcje bawił się aplikacją, a ja starałem się jakoś to wytrzymać. Czasami go wyłączał, by niespodziewanie ustawić na najwyższe wibracje. Jednocześnie było mi bardzo dobrze. Na tyle, że doszedłem w swoje bokserki. Miałem tylko nadzieję, że nikt się nie zorientował. Właśnie do tego chciał mnie doprowadzić i mu się udało. Żałowałem, że jest w innej klasie i nie mogę zabić go teraz wzrokiem.
Po lekcji wyciągnął mnie do łazienki. Nie protestowałem gdy w kabinie mnie rozebrał, bo chciałem by już mnie przeleciał. Nie obchodził mnie brak gumek. Pragnąłem go.
-No no... Ślicznie skarbie. Właśnie o to mi chodziło - przyjrzał się trochę brudnemu kroczu i sięgnął dłonią między pośladki. Wyciągnął w końcu ze mnie wibrator. Poczułem ulgę, ale uczucie pustki zrobiło się nieprzyjemne.
Pozbył się tylko moich spodni, by nie było zbyt wiele zachodu z późniejszym ubraniem się. Podwinał bluzę, ukazując moje pośladki. Otarł się o dziurkę twardą erekcję. Był jeszcze ubrany, bo chciał mnie tylko podrażnić.
-Rin, mogę zrobić ci zdjęcie? - zapytał, gładząc moje pośladki. Zgodziłem się na to. Miał pełno moich softów. Jedno moje całkiem nagie zdjęcie, miał na tapecie telefonu. Takie też mu wysyłałem - ale jak go ssiesz. Chcę to uwiecznić, skarbie.
Miałem małe obawy, bo każdy soft czy nudes jaki mu wysyłałem, był bez twarzy. Ufałem Osamu, ale wolałem być zabezpieczony.
-No... Dobrze. Niech będzie.
Klęknąłem przed nim, po prostu zabierając się do obciągania mu. Starałem się nie myśleć o tym, że trzyma nademną telefon. Usłyszałem, że włączył nagrywanie. Poczułem się strasznie nieswojo, bo nie umawialiśmy się na filmik. Trzymał mnie za tył głowy i posuwał moje usta. Kazał mi spojrzeć w górę.
-'Samu, przestań - odsunąłem się, gdy tylko dał mi odetchnąć.
-A co jest nie tak? - zapytał. Wstałem z kolan.
-Nie mówiłeś że będziesz nagrywał. Usuń to, proszę.
-Przecież nikomu go nie pokażę - przewrócił oczami - to nic takiego.
-Nie chodzi o to. Po prostu nie chcę takich nagrań z moim udziałem. Możesz to usunąć? - nalegałem - nie czuje się z tym dobrze.
-Nie przesadzaj. Przecież wiesz, że nic z tymi nagraniami złego nie zrobię. Przejdźmy już do rzeczy - odwrócił mnie do siebie tyłem i rozchylił pośladki. Moje ciało samo reagowało na to gdy wszedł. Mimowolnie się zacisnąłem, bo na to właśnie czekałem od dobrych kilkunastu minut. Zasłoniłem swoje usta by nie być zbyt głośno.
Robił to stanowczo, chociaż wolałbym by był bardziej delikatny. Trzymał mnie za biodra, wbijając palce w delikatną skórę.
-Nie mogę ci się oprzeć - wyszeptał, przygryzając szyję - jesteś piękny, Rin.
Czulem jak jestem przyciskany do ściany i całkowicie zdominowany. Już mogłem być pewien, że następnego dnia wszystko mnie będzie bolało. Przeniósł rękę na moje przyrodzenie i sprawił, że obficie się spuściłem na jego dłoń. Dopiero po orgaźmie dotarły do mnie wszystkie myśli. Nie miałem jak wydostać się z między jego ciała a ściany, więc spokojnie poczekałem aż skończy. Ostatnie ruchy były wręcz bolesne, a ja czułem jak mnie wypełnia. Dotarło do mnie to, że nie skończyliśmy rozmawiać, a on mnie wykorzystał.
-Pierdol się - zapiąłem spodnie i wyszedłem z łazienki. Chciało mi się wyć. Osamu nigdy mi czegoś takiego nie zrobił. Zawsze był czuły, delikatny i na mnie uważał jak na skarb. Poczułem się teraz potraktowany jak zabawka do seksu.
Chciałem iść już do domu. Wyszedłem z szkoły i skierowałem się na przystanek. Dopiero tam mogłem usiąść i się poryczeć.
-Suna, hej... - szarowłosy się do mnie dosiadł. Musiał pójść za mną. Odepchnąłem ramię którym chciał mnie objąć. Podjął drugą próbę, zamykając mnie w uścisku. Chwilę się szarpałem, ale w końcu odpuściłem, bo nie miałem szans - bardzo się złościć?
-Za to nagranie, czy za to, że mnie wykorzystałeś? - nawet na niego nie spojrzałem. Musiałem najpierw przestać płakać.
-Przepraszam. Serio, nie chciałem.
-Nie chciałeś mnie agresywnie przelecieć, wiedząc że tego nie lubię? Nie chciałeś, podczas gdy cię prosiłem byś to usunął? Na cholerę mi twoje przeprosiny?
-Rin, skarbie. Proszę cię. Już to usunąłem, jeżeli o to chodzi - pogłaskał mnie po włosach - naprawdę nie wiem co we mnie wstąpiło. Nie złość się już na mnie, wiesz, że to się nie powtórzy.
Uczucie głaskania po włosach było miłe. Lubiłem gdy mnie przytulał. Cała złość uleciała, ale zapewne na jakiś czas to zapamiętam. Musiał sobie zapracować na pełne wybaczenie. Miałem zamiar się do niego dystansować, ale na ten moment, silne ramiona mi to uniemożliwiały.
-Jeszcze raz zrobisz coś podobnego, a zerwę. Obiecuję - oparłem się o niego.
-Nie martw się o to. Wynagrodze ci to - pocałował mnie w czoło. Poczułem się w jego ramionach bezpieczniej. Mimo wszystko.
