"spotkanie" - asanoya

582 21 2
                                        

-Nie, nie wchodzę tam - wróciłem się i spojrzałem błagalnie na Tanakę - znajdziemy inny sklep. Proszę?

-Wejdziesz sam - powiedział zdecydowanie, popychając mnie w stronę wejścia - wyjaśnijcie to sobie w końcu. Czas najwyższy.

Oboje szukaliśmy garniturów na jego ślub z Kiyoko. Miałem być świadkiem, a w dodatku nadal się przyjaźniliśmy, więc oczywistym było, że szukaliśmy ich razem. Zaciągnął mnie do najlepiej ocenianego sklepu odzieżowego w Tokio, a ja miałem ochotę umrzeć, gdy tylko zobaczyłem przez witrynę Asahiego.

-I co mu powiem? Że w sumie to zerwałem kontakt bez słowa, mimo że byliśmy razem? Słyszysz jak to brzmi?

-Macie pogadać. Właź tam i nie chcę cię widzieć na zewnątrz, jeżeli tego nie zrobisz.

Wręcz siłą wepchnął mnie do środka, a ja musiałem w końcu stawić temu czoła. Bez słowa go zostawiłem, jak tylko wyjechał na studia. Zaczęliśmy się spotykać pod koniec jego trzeciego roku, a związek był na tyle świeży, żeby nie przetrwał odległości. Mimo wszystko, to była moja wina. Ignorowałem połączenia i wiadomości tak długo, dopóki nie zaprzestał prób kontaktu.

Nie zauważyłem w sklepie nikogo innego, a długowłosy mężczyzna dokładał towaru na półki. Dopiero gdy się odwrócił i mnie zauważył, poczułem jak boli mnie serce na widok jego spojrzenia. Nawet durne zapytanie o ten garnitur, wydawało się teraz nieodpowiednie.

Trwało między nami dosyć niezręczne milczenie, które postanowił w końcu przerwać.

-Mogę w czymś pomóc?

Zabrzmiało to na tyle profesjonalnie, że czułem już brak jakiejkolwiek więzi pomiędzy nami. Zresztą, nas już nie było.

-Chciałem pogadać. I przeprosić - zebrałem się w końcu w sobie by to powiedzieć.

-Nie masz za co. Zostawmy to za sobą - machnął na to ręką. Nas obojga to bolało, ale potraktował wszystko tak, jakby nigdy nic się nie wydarzyło - proszę, odpuść.

Skinąłem powoli głową, powstrzymując gulę w gardle. Zeszliśmy na temat garnituru i w ogóle nie miałem ochoty płakać. Ani trochę.

Dopiero w momencie małej przymiarki, mimo że starał się jak najmniej mnie dotykać, poczułem ponownie między nami tą iskrę. Starał się ją stłumić, ale widziałem że czuje w tym momencie to samo. Jego oczy powędrowały na moje usta, ale gdy tylko zorientował się że to widzę, odwrócił wzrok.

-Lepiej jak to zrobisz, bo jak ja spróbuję dosięgnąć to wyjdzie żałośnie.

Wywołałem lekki uśmiech na jego twarzy i mogłem ponownie poczuć miękkość tych warg. Trzymał mnie za biodra i pochylał się nad ustami. Odetchnąłem w jego usta, nie mając wcześniej pojęcia, że właśnie tak skończymy.

Pogłaskał mnie po policzkach i oparł czoło o te moje. Oboje weszliśmy dalej w uczucie, które ponownie w nas zaiskrzyło.

-Kończę o siedemnastej. Pozwolisz się wyciągnąć na randkę?

***

Przez następne dwa tygodnie widywaliśmy się prawie codziennie. Stopniowo wracaliśmy do starej relacji, a aktualnie przypatrywałem się jak wykonuje jednej z garniturów na zamówienie. Przyniosłem mu rano kawę i w sumie postanowiłem zostać na dłużej.

-Długo jeszcze? - oparłem głowę o jego ramię, być może trochę go rozpraszając - nudzi mi się. To zresztą twój sklep, możesz zrobić wolne kiedy chcesz - otuliłem ramiona wokół jego ciała, ograniczając mu ruchy.

-Poźniej, Yū - pogłaskał mnie po włosach, po czym delikatnie odepchnął. Zmarszczyłem brwi, ale nie odpuszczałem bo być może byłem odrobinę nakręcony. Poszliśmy do łóżka po tygodniu, ale to nie szkodzi bo już wcześniej to robiliśmy. Chciałem więcej. Musieliśmy w końcu jakoś odrobić te lata.

Haikyuu lemonsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz