-No chyba sobie żartujesz - syknąłem, odciągając Tooru na bok. Uśmiechnął się z wyższością.
Problem polegał na tym, że wyszliśmy na siłownię. Przed wyjściem zdążyliśmy się pokłócić, a on celowo ubrał krótkie spodenki. Chciał zrobić mi na złość, bo wiedział jak na mnie działały. Jednocześnie powodowały zazdrość i podniecenie. Sięgały ledwo za pośladek i przylegały do ciała. Nienawidziłem gdy ubierał je publicznie.
-Mam prawo ubierać się tak jak chcę. Nic ci do tego - rzucił i chciał iść, ale znowu go zatrzymałem.
-Masz, ale teraz przesadzasz. Jak cię ktoś zacznie dotykać, to ja ci nie pomogę - poinformowałem go.
-Nie zacznie, bo na to nie pozwolisz - szepnął splatając dłonie za moim karkiem. Siłą rzeczy złapałem go za biodra. Tak cholernie seksowne biodra - nikomu nie dasz mnie dotknąć tak, jak robisz to ty... Nie istotne jak bardzo się pokłócimy.
Odsunął się i puścił mi oczko. Zbyt długo to nie pozostaliśmy pokłóceni.
Cały trening kręciłem się blisko i to zauważył. Miał rację. Nigdy nie pozwolę na to by zaznał dotyku kogoś innego.
Nie tylko ja ciągle zawieszałem na nim wzrok. Dostrzegłem dwóch mężczyzn, którzy zawzięcie o nim dyskutowali i obserwowali. Musiałem być gotowy w każdym momencie, by stanąć w obronie swojego narzeczonego.
-Skończyłeś już? - zapytał podchodząc.
-Ta, możemy wracać - nie spuściłem wzroku z tamtych dwóch. Patrzyli w naszą stronę - daj rękę.
-Zazdrosny?~ - mimo to złączył nasze palce. Dojrzałem, że cały czas ma na palcu pierścionek, który mu podarowałem cztery miesiące temu.
-Nie zazdrosny, tylko się na ciebie gapią. A ty jesteś zajęty. Chodź już - poszliśmy w stronę szatni. Musieliśmy się tylko przebrać i mogliśmy iść do domu.
-Zajęty przez dużo przystojniejszego mężczyznę, niż oni razem wzięci - szepnął, przybliżając się. Obejmował moje ramię drugą ręką - hej, Hajime...
-Czego chcesz? - obdarowałem go spojrzeniem, gdy już weszliśmy do szatni.
-Ja nie chcę nic mówić, ale chyba za dobrze na ciebie działam - wymruczał, schodząc dłonią po klatce, aż na moje krocze. Dostrzegłem dopiero teraz że mi stał.
-Ciebie to dziwi, że twój tyłek kogoś podnieca? Pewnie nie byłem jednym, któremu stanął jak tylko cię zobaczył.
-I nie jesteś zazdrosny?
-Jestem i mam zamiar ci pokazać, czyj jesteś - wziąłem go za rękę pod prysznice - nie dałbym cię dotknąć nikomu innemu.
Kabiny nie były zasłaniane, tylko od siebie oddzielone, więc wziąłem go do ostatniej. Przyparłem do ściany tak, że nie było nas widać. Chyba że ktoś tu zajrzy, to już inna sprawa.
Pozbyliśmy się swoich ubrań i odwiesiliśmy je na wieszak. Ciało Tooru było tak kuszące. Nacisnąłem dłonią na jego ramię, by zmusić go do klękniecia. Puściłem jednocześnie wodę
-Trzymaj dłonie na udach. Po prostu otwórz usta - pogłaskałem go po policzku.
Wsunąłem się całą długością do jego ust, na co się odrobinę zakrztusił. Kontynuowałem jednak, robiliśmy to już tyle razy, że mógłby się przyzwyczaić do długości. Wręcz pieprzyłem jego usta, korzystając z tego jak mnie ssał. Robił to jak zawodowa kurwa. Zawsze się zastanawiałem gdzie nauczył się tak dobrze obciągać.
-Kto jako jedyny, może cię zadowalać? - zapytałem, na chwilę wyjmując przyrodzenie.
-Ty - odpowiedział bez zawahania, a ja na powrót włożyłem erekcję w jego usta. Miałem zamiar dać mu posmakować spermy. Za każdym razem tak grzecznie połykał.
Tym razem było tak samo. Praktycznie od razu połknął, trochę kaszląc. Pomogłem mu wstać z kolan.
-Proszę, zrób coś więcej - załkał, lgnąc do mnie - naprawdę chcę żebyś się mną zajął.
-No nie wiem kotku, zasłużyłeś? - ułożyłem dłonie na jego biodrach.
-Proszę Iwa...
Widząc jak mnie błaga o seks, postanowiłem mu go dać. Stymulowalem członka dłonią by jeszcze raz stanął. Podniosłem mężczyznę za uda i nakierowalem przyrodzenie na jego wejście.
Poczułem jak przygryza moje ramię, bo zapomniałem, że go nie rozciagnąłem. Trudno, wytrzyma. Zaciskał się na mnie więcej niż zwykle. Lubiłem go pieprzyć bez przygotowania, ale nie robiliśmy tego zbyt często. Później narzekał że boli i chciał by go nosić na rękach.
Był ciaśniejszy niż zazwyczaj, a to bardzo dobrze działało na mojego członka. Bez opamiętania go pieprzyłem, nie zważając na to, czy były to jęki bólu czy zadowolenia. Lubiliśmy lekki ból w łóżku, ale mieliśmy ustalony sygnał gdyby był on nie do zniesienia.
-Nie sądziłem, że jesteś na mnie aż tak napalony - podrażniłem go, gdy wydawał z siebie ciche jęki, prosto do mojego ucha. Jeszcze paręnaście minut wcześniej był dla mnie zły, a teraz dawał dupy - mała dziwka... Tak lubisz kutasy?
-Mhm... - wymruczał, dając się pieprzyć. Poczułem że atmosfera zgęstniała, ale pogadam z nim o tym później. Chciałem już skończyć w jego wnętrzu.
Poczułem ugryzienie na szyi, a następnie ssanie pod uchem. Skubany zrobił mi malinkę, zanim doszedł.
Byliśmy pod prysznicem, więc wykorzystaliśmy okazję do umycia się. Oikawa był dziwnie cicho.
-Hej, co jest? - zapytałem go o to gdy się ubraliśmy.
-Nic - mruknął. Wziął rzeczy i udał się już w stronę wyjścia. Przewróciłem oczami. On już taki był. Nie mówił gdy coś było źle. Zawsze trzymał to w sobie.
-Mów - złapałem go dopiero przy samochodzie. Ja miałem klucze, więc nie mógł wejść do środka - coś taki markotny? Zrobiłem ci krzywdę, albo coś? - nagle się wystraszyłem że naprawdę mogłem to zrobić. W końcu go nie przygotowałem.
-Nie... Mógłbyś nie nazywać mnie "dziwką"? Dotknęło mnie to.
-Skarbie, mogłeś tak od razu - pogłaskałem jego policzki - poniosło mnie, przepraszam. W takim razie wolisz księżniczka?
-Może być - widziałem jak powstrzymuje uśmiech - jedźmy już.
Księżniczka była zdecydowanie lepszym przezwiskiem niż dziwka.
