- Scott! Boże przepraszam że nie czekałam, jak chcesz możemy teraz pojechać.
- Jasne, zbieraj się i właśnie, chcę zobaczyć na co cię stać, więc bierzesz swoje auto.
- Z chęcią.
- To ja zaraz zejdę.
- Oki.
Poszłam po swój skarb i poczekałam na Scotta.
- Jestem, to co? Jedziemy?
- Jasne, tylko nie dawaj mi forów. Poradzę sobie.
- Jak chcesz skarbie.
- Tak chcę.
- To jedziemy.
Wsiadłam i ruszyłam, a Scott za mną. On ma Ford Mustang, super autko.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Można powiedzieć, że się ścigaliśmy. Jechaliśmy równo, to było co najmniej sto pięćdziesiąt, dwieście kilometrów na godzinę, dobrze że tu często są puste drogi. Jak dojeżdżaliśmy, to zwolniłam, a na miejscu wysiadłam, a Scott zaraz po mnie.
- Powiem Ci, że jakbym nie wolał facetów już dawno bym się za ciebie brał.
- Dzięki?
Zaśmiałam się, czasami jego teksty mnie rozwalają.
- A proszę - wyszczerzył się - idziemy na zakupy szanowna pani?
- Idziemy szanowny panie.
Po kilku godzinach zakupów, poszliśmy do McDonald'sa.
- W ogóle to jak z Karolem? I dlaczego młoda damo cię nie było w szkole?
- A dobrze, rano trochę mu powiedziałam ale już jest okej i Mateusz mnie uczył jeździć na motorze.
Uśmiechnęłam się.
- Kylie nie przywiązuj się do niego, bo cię tylko skrzywdzi.
- Co wy do niego macie? Dobra sama go nie lubię ale to wasz przyjaciel.
- Nie to że go nie lubimy, lubimy tylko.. miał klika przykrych spraw z dziewczynami, dlatego Karol się tak wkurzył.
- Jakich?
- Z tym nie do mnie.
- Spokojnie, nie przywiąże się do niego, nawet nie miałam zamiaru, kiedyś mi się podobał ale to już daleka przeszłość
Uśmiechnęłam się
- Coś się wydarzyło?
- Nie zwracał na mnie uwagi, miał mnie kompletnie w dupie. Znalazł sobie jakąś dziewczynę i się jej trzymał, moim zdaniem to był chujowy związek, on ruchał każdą którą chciał, a ona nie wiem.