47

20.7K 922 64
                                        

- Okej, to bardzo was przepraszam za to co zrobiłem, a teraz która dalej czuje urazę do Griffina?

Zobaczyłam o wiele więcej rąk w górze, też podniosłam bo właściwie to i tak prawda, może nie urazę ale i tak nie lubię gościa.

- Widzisz? To ty jesteś ten zły, ale mów dalej.

- Okej, więc dlaczego nie chciałeś powiedzieć tej jednej rzeczy?

- Tłumaczyłem, była pewna osoba gdzie nie chciałem żeby to usłyszała, proste.

- A jakby teraz to usłyszała, bo bym to powiedział?

- Proszę bardzo.

Wzruszył ramionami.

- Okej, więc Luke Hemmings...

Kurwa co jest znowu?! Odwróciłam głowę i zobaczyłam Justina. Serio? Oni są w jakimś spisku, czy jak? Chcę wiedzieć o co chodzi! Ludzie! Odsłonił mi uszy i się uśmiechnął.

- Kurwa no kolejny? Czy wy serio musicie mi to robić?! Chcę wiedzieć o co mu chodzi no!

- No to się nie dowiesz.

- Simson ty kurwo no!

- Chooodź

Przytulił mnie i pogłaskał po plecach.

- Wszyscy słyszeli?

Jakob zapytał. Chciałam się wyrwać że ja nie, ale Justin mi zasłonił usta. Kurwa mać co za ludzie.

- Ups? Wszyscy.

- No widzisz, ale mi dopierdoliłeś. Powiedziałeś coś co i tak każdy wie, brawo - Halo?! Ja nie wiem! - dajesz dalej.

No i Luke dostał w twarz.

- Miałeś muchę na ryju.

Uśmiechnął się chamsko, Luke mu nie został dłużny i walnął Griffina.

- A ty komara.

No i się zaczęło. Świetnie. Przyglądam się chwilę temu i to się źle skończy.

- Odciągamy, nie?

Powiedział Justin.

- No przydałoby się.

Podeszliśmy do nich i ja wzięłam się za Luka, a on za Jakoba. Słabo nam to idzie, Luke siedzi na Griffinie i go okłada pięściami, więc właściwie dobrze dla nas i dla Luka, ale słabo dla tego drugiego.

- Luke! Przestań! - okej to nie pomogło - Luki mógłbyś z niego zejść? Tak ładnie proszę.

Odwrócił się na chwilę w moją stronę ale po chwili dostał, i teraz on jest na dole.

- Jakob do kurwy ogarnij dupę.

Justin no to genialnie go namawiasz.
Luke nie mam pojęcia jak znowu jest na górze. Dobra może się uda.

- Luke -nic - będzie prezent jak go zostawisz.

Na chwilę się zatrzymał i odwrócił. To moja szansa! Pociągnęłam go za rękę.

- Chodź, w samochodzie ci dam.

- Okej, Griffin.. trzymaj się.

Mrugnął do niego i poszliśmy w stronę samochodów. Nie mam pojęcia co mu dać. Może coś wymyślę. Wsiedliśmy do mojego autka i chyba czeka na ten prezent. Spojrzałam na jego twarz i o mój boże!

- Luke! Trzeba ci ogarnąć twarz! Ja pierdole wyglądasz okropnie.

- Dzięki.. - Powiedział z sarkazmem - ale czekam na prezent.

Wyszczerzył się. Kurwa. Co mu dać? Wiem!

- Okej.. zamknij oczy...

Wzięłam jego twarz w jedną rękę, a drugą go walnęłam w ramie.

- Ała! Za co to?!

- Za to, że się nie słuchałeś! Ja cię wołam a ty kurwa nic!

- No dobra, ale liczyłem na jakiś milszy prezent.. na przykład buziak w policzek.

Wyszczerzył się.

- Ta ja już znam te twoje "w policzek" 

Zrobiłam cudzysłów palcami.

- Wiesz... Teraz by było na serio w policzek.

- Tak jak wcześniej?

- Tak dokładnie!

Znowu się wyszczerzył. Kurwa no nie mogę na niego patrzeć, serio trzeba coś zrobić z jego twarzą.

- Kylie nooo!!

- Co chcesz?

- Nic, ale daj buziaka! Tylko w policzek no!

- Obiecujesz?

- Tak!

Wyszczerzył się.

- Na mały paluszek?

Pokazałam w jego stronę mały palec.

- Na mały paluszek.

Złączył nasze palce i się uśmiechnął. Wiem że coś kombinuje. No ale cóż. Pochyliłam się i tak jak myślałam, odwrócił głowę. Czy on musi to zawsze robić? I czy on w ogóle uznaje policzek? Czy tylko usta? Oderwałam się od niego i go walnęłam w ramie, znowu.

- Ty debilu! Obiecałeś na mały paluszek no! Kupujesz mi czekoladę! I żelki! I jeszcze mógłbyś coś do picia, bo się wszystko skończyło. O! I jeszcze kup mi test ciążowy.

- Że co proszę?

Powiedział zdziwiony.

- No wiesz.. Okres mi się spóźnia, a ostatnio poznałam takiego fajnego chłopaka i tak jakoś wyszło no.

- Poznałaś jakiegoś i z nim poszłaś do łóżka?!

- Noo.. Byłam najebana.

- Ja pierdole..



















Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz