44

21.7K 911 172
                                        

Przytulił mnie i pocałował w policzek.

- No, i o to chodziło.

- Widzisz? Umiem się zachować.

- No nie wiem.

Uśmiechnęłam się.

- Umiem!

- Jasne, wmawiaj to sobie.

- Ej no! Czy ty uważasz, że ja nie umiem się zachować?

- Tak dokładnie.

- Nie masz dowodów.

Wyszczerzył się. Wzięłam widelec ze stołu i go upuściłam. Zeszłam z niego, pochyliłam się tyłem do Luka i się odwróciłam, a on co? Oczywiście gapi mi się na tyłek. Podniosłam ten widelec i położyłam na stół.

- No widzisz?

- Noo... Widziałem...

- Kurwa co za człowiek... Ty serio mnie załamujesz.

- A dziękuję.

- A proszę.

Powiedziałam i poszłam na górę. Weszłam do mojego pokoju, właściwie nie wiem co robić. Wyjęłam telefon i weszłam na Facebooka. Zobaczyłam moje i Luka zdjęcie które wstawiła Mandy, właściwie to słodko wyszło. Przejrzałam komentarze, większość było "oo jak słodko", "pasują do siebie" i takie różne, no no Alisson tez skomentowała, no to zobaczymy
" Takie jak ona to wiadomo, przyjaciele ale z korzyściami. "
Ja pierdole, no musiała skomentować, ale właściwie mam ją w dupie. Gada wszystkim że to ja jestem dziwką, jak sama nią jest. Pojebane. W ogóle że ludzie piszą takie hejty, moim zdaniem to jest chujowe bo jak coś komuś się nie podoba, to niech po prostu tego nie ogląda, albo nie słucha. No cóż, ludzi się nie zmieni. Spojrzałam na czas, 23.18. właściwie i tak nie mam co robić, więc pójdę spać. Przebrałam się w moją piżamę i się położyłam. Po jakiś piętnastu minutach odpłynęłam do krainy Morfeusza, serio ja nie umiem szybko zasnąć. Inni zasypiają od razu, a ja nie potrafię.

Obudził mnie budzik o.. Dziesiątej czterdzieści, dzisiaj jest zakończenie a mi głowa pęka, ja pierdole. A dlaczego? Otóż mój kochany braciszek postanowił sobie wczoraj urządzić imprezę, taa.. Wiedział, że dzisiaj musi iść jeszcze do szkoły. Naprawdę go nie rozumiem. Zjechało się tu pół miasta, jak nie całe. Szczerze to to jest małe miasteczko, więc może i nawet całe miasto. Spojrzałam na siebie w lustrze i wyglądam jak trup. Luke i Scott będą mieli najgorzej, bo najwięcej wypili. Współczuję. Wstałam, wzięłam sukienkę którą kupiłam i poszłam do toalety. Wykonałam wszystkie poranne czynności i.. kurwa nie chce mi się iść. Zeszłam na dół, przy stole siedzą Karol, Jake i Luke. Wszyscy modlą się nad kubkami, w których pewnie jest kawa.

- Hejka!

Wyszczerzyłam się.

- Kobieto ciszej.

Powiedział Luke, ojoj tak mi przykro.

- Okej.

Wyszeptałam.

- Jeszcze troszeczkę ciszej.

- To ja może nie będę się odzywać.

- No tak będzie najlepiej.

Tym razem Karol, dzięki. Zrobiłam sobie herbatę i kanapki. Nie mam ochoty na jedzenie, ale trzeba zjeść śniadanie.

- Ej wiecie że za pół godziny musicie być już w szkole?

- Ty tak samo.

Powiedział Jake.

- Ale ja już jestem gotowa, a wy siedzicie w majtkach i jebie od was alkoholem.

- Nie ode mnie, ja prawie nic nie piłem

- Serio?

No nieźle, Jake bez alkoholu.

- Nie.

- Ja pierdole, dobra zbierać się bo serio się spóźnicie.

- Dostanę coś za to?

Zapytał Luke.

- A co chcesz?

Spojrzał na Karola, jak zobaczył że się nie patrzy pokazał na usta. Serio Luke? Pokazałam mu środkowy palec, niech sobie nie myśli. Dokończyłam moją herbatkę i poszłam na górę. Jest 10.40, można się powoli zbierać. Wzięłam torebkę, założyłam czarne szpilki i zeszłam na dół. Na dole zobaczyłam już gotowych Scotta, Justina, Luka i Karola. Jake chyba zasnął pod prysznicem. Ale kurwa jak oni się wyrobili w jakieś dziesięć minut?! Nie zrozumiem ich. Luke spojrzał na mnie i zagwizdał.

- Ty no wyglądasz zajekurwabiście.

Powiedział.

- Emm... Dzięki? A poza tym już mnie widziałeś.

- Ale byłem nieprzytomny.

- Okej, jak chcesz.

- To co? Zbieramy się?

Zapytał Karol.

- Nie ma Jake'a

- Pojechał wcześniej.

- Jak?! Przed chwilą go widziałam w kuchni, a on już pojechał?

- Widzisz siostra, magia.

- Okej, to możemy jechać.

Wyszliśmy z domu i każdy poszedł do swojego samochodu. Droga minęła spokojnie. Tym razem bez żadnego wyścigu, wow. Nieźle. Przy wejściu zobaczyłam Justina i Caluma. Na początku Calum nienawidził Justina, a teraz się przyjaźnią. Ciekawe co ta babka w sekretariacie im powiedziała. Zaparkowałam samochód i do nich podeszłam.

- Hejka, co tam?

- A dobrze.

- Kurwa cały czas boli mnie ramię.

- Trzeba było nie spać u mnie w ogrodzie.

- Trzeba było mnie wnieść do domu.

- Trzeba było nie ćpać.

- Trzeba było mnie nie zapraszać.

- Trzeba było pomyśleć.

- Trzeba bylo.. Ee... Trzeba! Nie.. Chuj nie wiem.

Zaśmiałam się i poszliśmy w stronę wejścia. Każdy stoi na korytarzu, chyba powinno się wejść na salę. Okej? Cóż.. poszliśmy na salę i jest sporo osób. Ale i tak jesteśmy blisko tej nie wiem platformy? No chyba tak to się nazywa.

- Dobra widzę że mało osób przyszło, ale i tak zaczniemy żeby już nie przedłużać tego wszystkiego.

Zaczął dyrektor.

- Powiem ci, że z tyłu wyglądasz jeszcze lepiej.


















Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz