136

15.6K 718 53
                                        

- Boże kobieto ja cię kocham.

Scott zaczął się śmiać i mnie przytulił.

- Kurwa nie śmieszne.

Powiedział i usiadł na swoim miejscu.

- Śmieszne śmieszne.

- Kylie... Sama mu mówiłaś że biciem nic nie zdziała, posłuchaj siebie samej.

Powiedział Karol.

- Ale sam się o to prosił! Mówiłam że mu zajebie, a on powiedział że tego nie zrobię, więc zrobiłam a poza tym... Czy ty nas podsłuchiwałeś?

- To nie jest istotne..

- I Mateusz też się o to prosił.

Wtrącił Luke.

- Dobra! Ale ty bardziej się o to prosiłeś! I w dodatku mnie sprowokowałeś! I kurwa nie odzywaj się do mnie.

- Nic nie zrobiłem!

- Serio Luke? Nic nie zrobiłeś do cholery? Ja pierdole...

- Dobra... Może i źle zrobiłem, ale no kurwa przeprosiłem.

- Nie przeprosiłeś.

Wzięłam kluczyki i wsiadłam do Ferrari.

- Szymon jedziesz?

Zaśmiałam się.

- Z tobą? Nigdy.

- Spoko, jestem ogarnięta. Po prostu jadę do sklepu.

- O to ja z chęcią pojadę.

Powiedział Luke i wsiadł do samochodu.

- Też jadę.

Powiedział Kamil, wyszłam z samochodu i poszłam do Scotta.

- Scott... Wiesz że cię kocham?

- Chcesz auto, nie?

- Tak!

- Nie dam.

- Scott... Ja, Kamil i Szymon i.. nie on nie jedzie więc ja, Kamil i Szymon.

- Weź moje.

Powiedział Luke.

- O patrz twój ukochany chce ci dać żebyś rozjebała skarbie.

Zaśmiał się.

- To nie jest mój ukochany! Mamy kryzys, poważny.

- Jasne, jasne.

Poklepał mnie po plecach.

- Ej ale daj to autko.

- Weź Luka.

- Nic od niego nie chcę.

- Chcesz chcesz.

- Nie, nie chcę - Spojrzał na mnie tak... Dziwnie, ale podziałało - dobra dawaj kluczyki.

- Masz.

Rzucił mi je.

- Ale nas nie zabijesz, nie?

Zapytał Szymon i Luke usiadł na miejscu pasażera. Kamil i Szymon z tyłu.

- Nie i Luke.. Wypierdalaj.

- Wiesz, że nie wyjdę.

- Mogę cię wypchnąć.

- Dobra wiem że to zrobisz, ale nie rób tego.

- Więc wypierdalaj.

- Mówię że nie wyjdę i już jedź.

- Idziesz na tył.

Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz