- Boże kobieto ja cię kocham.
Scott zaczął się śmiać i mnie przytulił.
- Kurwa nie śmieszne.
Powiedział i usiadł na swoim miejscu.
- Śmieszne śmieszne.
- Kylie... Sama mu mówiłaś że biciem nic nie zdziała, posłuchaj siebie samej.
Powiedział Karol.
- Ale sam się o to prosił! Mówiłam że mu zajebie, a on powiedział że tego nie zrobię, więc zrobiłam a poza tym... Czy ty nas podsłuchiwałeś?
- To nie jest istotne..
- I Mateusz też się o to prosił.
Wtrącił Luke.
- Dobra! Ale ty bardziej się o to prosiłeś! I w dodatku mnie sprowokowałeś! I kurwa nie odzywaj się do mnie.
- Nic nie zrobiłem!
- Serio Luke? Nic nie zrobiłeś do cholery? Ja pierdole...
- Dobra... Może i źle zrobiłem, ale no kurwa przeprosiłem.
- Nie przeprosiłeś.
Wzięłam kluczyki i wsiadłam do Ferrari.
- Szymon jedziesz?
Zaśmiałam się.
- Z tobą? Nigdy.
- Spoko, jestem ogarnięta. Po prostu jadę do sklepu.
- O to ja z chęcią pojadę.
Powiedział Luke i wsiadł do samochodu.
- Też jadę.
Powiedział Kamil, wyszłam z samochodu i poszłam do Scotta.
- Scott... Wiesz że cię kocham?
- Chcesz auto, nie?
- Tak!
- Nie dam.
- Scott... Ja, Kamil i Szymon i.. nie on nie jedzie więc ja, Kamil i Szymon.
- Weź moje.
Powiedział Luke.
- O patrz twój ukochany chce ci dać żebyś rozjebała skarbie.
Zaśmiał się.
- To nie jest mój ukochany! Mamy kryzys, poważny.
- Jasne, jasne.
Poklepał mnie po plecach.
- Ej ale daj to autko.
- Weź Luka.
- Nic od niego nie chcę.
- Chcesz chcesz.
- Nie, nie chcę - Spojrzał na mnie tak... Dziwnie, ale podziałało - dobra dawaj kluczyki.
- Masz.
Rzucił mi je.
- Ale nas nie zabijesz, nie?
Zapytał Szymon i Luke usiadł na miejscu pasażera. Kamil i Szymon z tyłu.
- Nie i Luke.. Wypierdalaj.
- Wiesz, że nie wyjdę.
- Mogę cię wypchnąć.
- Dobra wiem że to zrobisz, ale nie rób tego.
- Więc wypierdalaj.
- Mówię że nie wyjdę i już jedź.
- Idziesz na tył.
CZYTASZ
Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONE
FanfictionCzerwiec 2017 💗 #1 w dla nastolatków (12.09.2017) 1M wyświetleń 23.02.2018 ❤ ~w trakcie poprawek~
