83

19.3K 845 108
                                        

- Dlaczego ja nie mogę jechać?!

Oburzył się

- Bo nie, mam jedną ważną rzecz do kupienia że Scottem i już.

- Pff

Odwrócił się tyłem do mnie i stanął jak obrażone dziecko.

- Kocham cię

Powiedziałam, podeszłam do niego i dałam mu buziaka. Wyszłam z domu i skierowałam się do samochodu w którym czeka już Scott.

- Dobra słuchaj Luke ma jutro urodziny a ja kompletnie nie wiem co mu kupić.

- Hmm.. a myślałaś nad gumkami?

Spojrzał na mnie i się uśmiechnął żartobliwie.

- Ha ha ha ale ty śmieszny.

- Nie no... Co on by mógł chcieć. Ty a kojarzysz te bluzy co są Queen i King?

- No, właściwie fajny pomysł... Ale spodoba mu się? Pewnie by wolał dostać coś innego a nie bluzę.

- To... Hmm...

- Dobra chuj dostanie bluzę. Jak mu się nie spodoba to niech spierdala.

- Kurwa kocham tą waszą miłość... Ja pierdole...

- No co?! Niech się cieszy że chociaż pamiętam!

- No dokładnie.

Powiedział. Reszta drogi minęła w ciszy. Wysiedliśmy i poszliśmy do centrum handlowego.

- Ej a tak ogólnie jak wam się układa?

- Dobrze.

Uśmiechnęłam się.

- To co ty byłaś na niego taka wkurwiona rano?

- Bo musiałam przez niego wstać! Jakby nie żarł tyle naleśników to bym mogła sobie jeszcze pospać, ale nieee pan wielki Hemmings musi zeżreć wszystkie naleśniki.

- Aaa no spoko.

Zaczął się śmiać. Objął mnie i poszliśmy do pierwszego lepszego sklepu.

- Kylie!! Mam!!!

Zaczął się drzeć na cały sklep. Podeszłam do niego i zobaczyłam że trzyma dwie bluzy.

- Poka.

Pokazał i są śliczne! Wyszczerzyłam się, lepsze od tego King i Queen. Na jednej jest pizza, ale brakuje jednego kawałka i jest napisane Where are you? A na drugiej jeden kawałek pizzy i napisane I'm here! Omg!

 Na jednej jest pizza, ale brakuje jednego kawałka i jest napisane Where are you? A na drugiej jeden kawałek pizzy i napisane I'm here! Omg!

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

- Ty ale ty wiesz jaki on ma rozmiar?

- Emm... No... M?

- Ja pierdole... Mieszkają razem tyle lat a ten nie wie jaki ma rozmiar...

- No bo ja mu nie zaglądam do szafy, to ty powinnaś wiedzieć jaki ma rozmiar, cały czas coś od niego bierzesz więc no.

- Ale nie patrzę na rozmiar.

- A to nie jest jego bluza?

- Jest.

- Dobra jest na niego?

- Jak od niego brałam, czyli kilka miesięcy temu powiedział że to jego ulubiona.

- Dawaj rozmiar.

Odwróciłam się do niego tyłem i sprawdził jaki rozmiar. Poszliśmy do kasy.

- Mała idziemy do Starbucksa?

- Mała to jest twoja pała, ale możemy iść.

Nie lubię jak ktoś tak do mnie mówi. To jest wkurwiające.

- Sprawdzałaś?

- A żebyś wiedział że tak.

- Uuu nieźle.

Poszliśmy do tego Starbucksa i zamówiliśmy.

- Dzisiaj prawdopodobnie przyjeżdżają jego starzy.

- O kurwa... Jacy są?

- Jego mama jest miła, nawet bardzo. Właściwie to zawsze jak przyjeżdża to robi nam żarcie i z nami żartuje więc jest dobrze, a ojciec nie wiem. Nawet nie wiem czy przyjedzie bo praca jest ważniejsza.

- To szkoda.. nie da się z nim jakoś pogadać?

- Nie mam pojęcia.

- Macie do niego numer? To są jego urodziny, musi przyjechać.

- Nie mamy, a poza tym lepiej żeby nie przyjeżdżał. Raz był i skończyło się to kłótnią.

- No dobra. Nie chcę mu psuć urodzin.

- Nie zepsujesz.

Uśmiechnął się.

- Wracamy?

- Jasne.

Poszliśmy do samochodu i wróciliśmy do domu. Weszłam, zdjęłam buty i poczułam jak ktoś mnie objął z tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam Luka.

- Wiesz... Nie wiem co zrobiłem rano, ale masz czekoladkę.

Wyszczerzył się mi ją dał.

- Ojej jak słodkooo, ale nie musiałeś.

Uśmiechnęłam się.

- Ale byłaś na mnie wkurwiona i wyczytałem w necie żeby kupić kwiatki, ale wiem że ich nie lubisz to masz czekoladkę.

- Ale ja nie byłam na ciebie zła.

- Jak to?! Nie chciałaś ze mną gadać.

- Bo przez ciebie musiałam wstać!

- Nie musiałaś!

- Byś zeżarł wszystkie naleśniki, musiałam!

- Bym ci zostawił!

- Byś wszystkie zeżarł!

- Nie!

- Tak!

- Nie!

- Tak!

- Co wy się tak drzecie?

Przyszedł Mateusz.

- Matu... Powiedz mi.. - podeszłam do niego i oparłam rękę o jego ramię.- jakbym nie przyszła na śniadanie to czy on by zjadł wszystko, czy by mi zostawił?

- By wszystko zeżarł.

- Ha! Mówiłam!

Poczułam jak Mateusz położył rękę na mojej dupie. Serio Mati? Wzięłam ją i szybko podeszłam do Luka.

- Ej noo... Ale ty wiesz że cię kocham i bym ci tego nie zrobił?

- To że mnie kochasz tak, ale to drugie to już nie skarbie.

Zacmokałam i poszłam do salonu.

















Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz