- Bo nie, mam jedną ważną rzecz do kupienia że Scottem i już.
- Pff
Odwrócił się tyłem do mnie i stanął jak obrażone dziecko.
- Kocham cię
Powiedziałam, podeszłam do niego i dałam mu buziaka. Wyszłam z domu i skierowałam się do samochodu w którym czeka już Scott.
- Dobra słuchaj Luke ma jutro urodziny a ja kompletnie nie wiem co mu kupić.
- Hmm.. a myślałaś nad gumkami?
Spojrzał na mnie i się uśmiechnął żartobliwie.
- Ha ha ha ale ty śmieszny.
- Nie no... Co on by mógł chcieć. Ty a kojarzysz te bluzy co są Queen i King?
- No, właściwie fajny pomysł... Ale spodoba mu się? Pewnie by wolał dostać coś innego a nie bluzę.
- To... Hmm...
- Dobra chuj dostanie bluzę. Jak mu się nie spodoba to niech spierdala.
- Kurwa kocham tą waszą miłość... Ja pierdole...
- No co?! Niech się cieszy że chociaż pamiętam!
- No dokładnie.
Powiedział. Reszta drogi minęła w ciszy. Wysiedliśmy i poszliśmy do centrum handlowego.
- Ej a tak ogólnie jak wam się układa?
- Dobrze.
Uśmiechnęłam się.
- To co ty byłaś na niego taka wkurwiona rano?
- Bo musiałam przez niego wstać! Jakby nie żarł tyle naleśników to bym mogła sobie jeszcze pospać, ale nieee pan wielki Hemmings musi zeżreć wszystkie naleśniki.
- Aaa no spoko.
Zaczął się śmiać. Objął mnie i poszliśmy do pierwszego lepszego sklepu.
- Kylie!! Mam!!!
Zaczął się drzeć na cały sklep. Podeszłam do niego i zobaczyłam że trzyma dwie bluzy.
- Poka.
Pokazał i są śliczne! Wyszczerzyłam się, lepsze od tego King i Queen. Na jednej jest pizza, ale brakuje jednego kawałka i jest napisane Where are you? A na drugiej jeden kawałek pizzy i napisane I'm here! Omg!
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
- Ty ale ty wiesz jaki on ma rozmiar?
- Emm... No... M?
- Ja pierdole... Mieszkają razem tyle lat a ten nie wie jaki ma rozmiar...
- No bo ja mu nie zaglądam do szafy, to ty powinnaś wiedzieć jaki ma rozmiar, cały czas coś od niego bierzesz więc no.
- Ale nie patrzę na rozmiar.
- A to nie jest jego bluza?
- Jest.
- Dobra jest na niego?
- Jak od niego brałam, czyli kilka miesięcy temu powiedział że to jego ulubiona.
- Dawaj rozmiar.
Odwróciłam się do niego tyłem i sprawdził jaki rozmiar. Poszliśmy do kasy.
- Mała idziemy do Starbucksa?
- Mała to jest twoja pała, ale możemy iść.
Nie lubię jak ktoś tak do mnie mówi. To jest wkurwiające.
- Sprawdzałaś?
- A żebyś wiedział że tak.
- Uuu nieźle.
Poszliśmy do tego Starbucksa i zamówiliśmy.
- Dzisiaj prawdopodobnie przyjeżdżają jego starzy.
- O kurwa... Jacy są?
- Jego mama jest miła, nawet bardzo. Właściwie to zawsze jak przyjeżdża to robi nam żarcie i z nami żartuje więc jest dobrze, a ojciec nie wiem. Nawet nie wiem czy przyjedzie bo praca jest ważniejsza.
- To szkoda.. nie da się z nim jakoś pogadać?
- Nie mam pojęcia.
- Macie do niego numer? To są jego urodziny, musi przyjechać.
- Nie mamy, a poza tym lepiej żeby nie przyjeżdżał. Raz był i skończyło się to kłótnią.
- No dobra. Nie chcę mu psuć urodzin.
- Nie zepsujesz.
Uśmiechnął się.
- Wracamy?
- Jasne.
Poszliśmy do samochodu i wróciliśmy do domu. Weszłam, zdjęłam buty i poczułam jak ktoś mnie objął z tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam Luka.
- Wiesz... Nie wiem co zrobiłem rano, ale masz czekoladkę.
Wyszczerzył się mi ją dał.
- Ojej jak słodkooo, ale nie musiałeś.
Uśmiechnęłam się.
- Ale byłaś na mnie wkurwiona i wyczytałem w necie żeby kupić kwiatki, ale wiem że ich nie lubisz to masz czekoladkę.
- Ale ja nie byłam na ciebie zła.
- Jak to?! Nie chciałaś ze mną gadać.
- Bo przez ciebie musiałam wstać!
- Nie musiałaś!
- Byś zeżarł wszystkie naleśniki, musiałam!
- Bym ci zostawił!
- Byś wszystkie zeżarł!
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Co wy się tak drzecie?
Przyszedł Mateusz.
- Matu... Powiedz mi.. - podeszłam do niego i oparłam rękę o jego ramię.- jakbym nie przyszła na śniadanie to czy on by zjadł wszystko, czy by mi zostawił?
- By wszystko zeżarł.
- Ha! Mówiłam!
Poczułam jak Mateusz położył rękę na mojej dupie. Serio Mati? Wzięłam ją i szybko podeszłam do Luka.
- Ej noo... Ale ty wiesz że cię kocham i bym ci tego nie zrobił?
- To że mnie kochasz tak, ale to drugie to już nie skarbie.