Potrzebowałam się komuś wygadać. Dobrze że przyszła.
- Wiem jaki jest Luke ale on nigdy nie kłamie...
- Raz już to zrobił. Nie wypominam niczego ale.. zrobił to. Powiedział że mnie kocha a chciał mnie tylko zaliczyć, wiem że to przeszłość i w ogóle no ale to zrobił.
- Czasami ma takie... Odpały, ale jak się go pozna, a ty już to chyba zrobiłaś. To jest naprawdę miłym, kochanym chłopakiem.
- Ale jak ja sobie przypomnę.. jak ona krzyczała jego imię.. albo to wszystko to po prostu... - Spłynęła mi łza. - to nie mogę wytrzymać...
- Chodź.
Przytuliła mnie, fajna jest. Polubiłam ją. Szkoda że jej syn taki nie jest. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Kylie noo, weź otwórz te drzwi.
Przewróciłam oczami i się położyłam.
- Dobra ja cię zostawiam, a ty odpocznij.
Uśmiechnęła się i wyszła.
- O mamuś!
- No ja skarbie, chodź musimy pogadać.
- Co znowu zrobiłem?
- Dobrze wiesz co.
Zamknęła drzwi i poszli. Kurwa kusi mnie żeby z nim pogadać ale nie chce. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Caluma. Zobaczę co powie.
- Halo.
- Hej.
- Hejka.
- Słuchaj... Luke był z wami całą noc?
- No, pisaliśmy piosenkę, a co?
- Nie, nic...
- Kylie...
- Nic się nie stało.
- Głuchy jeszcze nie jestem, przyjechać?
- Nie, dam sobie radę.
- Będę za dziesięć minut, trzymaj się tam.
Powiedział i się rozłączył. Zajebiście... Położyłam się i przytuliłam Bena. Wzięłam telefon i zaczęłam przeglądać moje zdjęcia. Pamięć mi się kończy więc przydałoby się to ogarnąć. Zaczęłam od końca. Sporo mam z Natalią. Okej.. to mogę usunąć. O mam też z Karolem. O boże to to zdjęcie z Selena! Szukałam tego wszędzie!
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
- Kylie kochanie mam czekoladkę!!
Ja pierdole... Calum zamknij ryja. Zaczął walić w drzwi.
- Calum ja pierdole miałeś nie przychodzić! Czy to tak trudno zrozumieć?
- Tak! Otwieraj te jebane drzwi!
- Weź spierdalaj, idź do swojego przyjaciela.
- Lukuś! Idę do ciebie!!
Kurwa jaki on jest głośny...
- Spierdalaj.
- Ludzie co się z wami dzieje?! Chcę zebranie rodzinne!
- Pierdol się.
Powiedzieliśmy równocześnie przez drzwi.
- Kurwa mać to się dobraliście... Gratuluję wam! Weźcie sobie jeszcze ślub! I mnie na niego nie zaproście! No będzie najlepiej!
Wstałam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je, zobaczyłam Caluma na podłodze.
- Ty się dobrze czujesz?
- Nie, olewacie mnie!
Podeszłam do niego i go przytuliłam.
- Przepraszam.
Uśmiechnęłam się.
- Ja chcę zebranie rodzinne!
- To rób sobie z kimś innym.
- Jak to? Ale... Luke kurwa rusz tu ten swój tłusty zadek!!
- To ja idę.
Skierowałam się do swojego pokoju. Wolę go unikać...
- Kylie! Co wy ze sobą zerwaliście czy jak?!
Odwróciłam się i poszłam do pokoju. Zatrzymał drzwi nogą tak żebym nie mogła ich zamknąć.
- Co się stało?
- Calum?
- Słucham?
- Oo dawno cię nie widziałam.
- Pani była mamą mojego przyjaciela jak byłem mały! O mój boże!
- Dalej jestem, chyba że o czymś nie wiem.
- Co?
- No.
Spojrzałam na Caluma a później na mamę Luka. Zauważyłam że Luke wyszedł z pokoju.
- Nie pamiętasz? Zawsze do nas przychodziłeś i zjadałeś Nutellę, a Luke wtedy cię gonił z mąką po całym domu.
- O chuj! Luki my się znamy!
- Ja pierdole nie... Całe życie z tym debilem...
- Wypraszam to sobie! To ty jesteś debilem i nikt mi nie chce powiedzieć co się stało.
Chwila.. czyli Luke i Calum znają się od dzieciństwa, ale się nie pamiętają? Okej..? To jest dziwne...
- No widzisz, życie.
Spojrzałam na Luka, momentalnie napłynęły mi łzy do oczu. Chciałam już zamknąć drzwi, ale Calum mi przeszkodził i wszedł mi do pokoju ciągnąc za sobą Luka. Posadził go na łóżku i sam też usiadł.
- Dobra panienki a teraz proszę mi wszystko wytłumaczyć.
Usiadłam na łóżku po turecku, Spuściłam głowę i zaczęłam się bawić palcami.
- Dobra.. widzę że się niczego nie dowiem.. Kylie dzwoniłaś do mnie i się pytałaś czy Luke był z nami w nocy. Coś się wtedy wydarzyło?