Odwróciłam się do niego. On podszedł i mnie pocałował. Tak po prostu. Odsunęłam się od niego nawet nie wiem dlaczego.
- Widzisz? Trzymasz mnie na dystans, a ja nie wiem dlaczego. Nic nie zrobiłem.
- Po prostu... Nie wiem dlaczego tak robię. Nie mam pojęcia.
- Kocham cię, okej? I jak widzę cię w takim stanie...
- Kylie pobawisz się ze mną?
Usłyszałam Camile. Odwróciłam się do niej i kucnęłam przy niej.
- Jasne, a w co chcesz się pobawić?
- Masz kosmetyki?
- Mam.
- O nie to się źle skończy...
Powiedział Luke.
- Pomalujemy go?
Pokazała na blondyna.
- No pewnie - Zaśmiałam się i wzięłam ją na ręce. - chodź.
Wystawiłam rękę do Luka.
- O niee... Musicie?
- Tak.
Jejku jaka ona jest słodka. Poszliśmy na górę i dałam jej moje kosmetyki. Mam nadzieję że to przeżyją.
- Proszę niee... Ja chcę jeszcze żyć... Kylie kochanie noo.
- Nie pomogę ci, sama chce to zobaczyć.
- Kurcze no. Camila... A może chcesz coś dostać?
- Niee... Wolę cię pomalować... Ciociu pomożesz?
Czy ona? Ojeej. Jestem ciocią... Jak słodko. Luke się uśmiechnął i na mnie spojrzał.
- Chodź zrobimy go na bóstwo.
Zaśmiałam się i do nich podeszłam. Pomalowałyśmy go i to wyszło cudownie. Do pokoju wszedł Scott.
- Kylie słuchaj... - spojrzał na Luka - O co tu chodzi? Luke jest dziewczynką! Zaczął się śmiać. Luke na niego spojrzał jak na debila, a ja mu zrobiłam zdjęcie. I poszło na snapa.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
- Czego chcesz Scott?
Uśmiechnął się do niego sztucznie.
- Chciałem pogadać z Kylie ale... Zostawiam was.
- Zostań!
Powiedziała Camila.
- Po chu... Po co?
- Ciebie też chce pomalować.
Złapała go za rękę i pociągnęła na krzesło. Luke zaczął się śmiać. To są debile... Ale w makijażu wyglądają pięknie. Skottowi (nwm jak odmienić) też zrobiłam zdjęcie i schowałam telefon.