52

20.5K 967 306
                                        

Ogólnie to okazało się że ten barman jest z Polski. No i się nazywa Adrian, lubię to imię. I ogólnie jest miły.

- Adii!! Daj jeszcze!

- Ale co?

- Co tam chcesz.

- Okej.

Poszedł coś przyrządzić. Też będę pracować w takim klubie, będę miała alko za darmo.

- Ej Luki!! Co ty chcesz na urodziny, co?

- Ciebie kotku.

- To mogę ci to nawet teraz dać.

- Ale ja mam majtki w jednorożce...

Zrobił smutną minę. Też chce takie majteczki!! Omg muszę wiedzieć gdzie je kupił.

- To jeszcze lepiej!!

A właśnie! Gdzie jest Calum? I ile my już tu siedzimy?

- Kylie trzymaj.

- Dziękuję!

Wyszczerzyłam się.

- Siostra ... I co ja mam z tobą zrobić?

- Emm... Możesz się ze mną napić.

Pokazałam na drinka.

- Tobie już wystarczy...

- Nie? Weź spierdalaj! A właśnie! Bo wiesz... Chodź do toalety.

- Kurwa to mam spierdalać czy gdzieś z tobą iść?

- Nie wiem, a tam. Luke idziemy tańczyć!

- Już się robi.

Wyszczerzył się i wstał z krzesła. Poszliśmy na parkiet i zaczęłam się o niego ocierać. Okej, to przez alkohol.

- Kurwa Smith pociągasz mnie i mam ochotę cię wziąć tu i teraz.

- To to zrób.

Szepnęłam mu na ucho i zaczęłam dalej tańczyć. Chwycił mnie za tyłek i mnie przyciągnął jeszcze bliżej siebie. Wpiłam się w jego usta. Podniósł mnie, a ja oplotłam nogi wokół jego pasa.

- Luki chodź na górę.

- Z przyjemnością kotku.

Poszedł ze mną na rękach na górę i wszedł do pierwszego lepszego pomieszczenia. Jeśli chodzi o ten klub to mają tu wszystko. Położył mnie na łóżku i się nade mną pochylił. Spojrzałam mu w oczy i odpłynęłam. Boże mogłabym się w nie wpatrywać godzinami. Do rzeczywistości przywrócił mnie Luke zasysający moją skórę na szyi. Objęłam go wokół szyi i zaczęłam bawić się jego włosami. Lubię to robić, bardzo. Oderwał się od niej i podmuchał. Zdjęłam mu koszulkę, nie pozostał mi dłużny bo zrobił to samo. Spojrzał na mnie wzrokiem pełnym porządania.

- Kurwa jesteś zajebista.

- Nie gadaj tylko działaj.

Zawisnął nade mną i złączył nasze usta. Pocałunkami  zaczął schodzić coraz niżej. Zatrzymał się przy gumce od spódniczki, ale pozbył się ubrania które mu przeszkadzało. Już chciał rozpiąć mi stanik, kiedy się zatrzymał.

- Nie.. nie mogę.

Powiedział ze spuszczonym wzrokiem.

- Co nie możesz?

- Jak będziesz chciała to przyjdź na trzeźwo. Nie chcę zrobić czegoś, co później będziesz żałować.

- Nie będę żałować.

- mówisz tak, bo jesteś najebana, tak samo jak ja. Możemy pójść się jeszcze napić, ale tego nie zrobię, przepraszam.

Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz