Zauważyłem że powoli je otwiera. Przyjechało pogotowie i ją zabrało.
- Karol... Możemy pogadać?
Zapytała jego mama.
- Nie, nie możemy. Sama byłaś w ciąży, i to w dwóch. Ty się kurwa módl żeby te dzieci przeżyły. I skoro ona nie jest twoją córką to sorry, ale ja nie jestem twoim synem, pa.
W ogóle to ja nie wiem dlaczego tu stoję... Pobiegłem szybko po samochód i jak najszybciej pojechałem do tego szpitala. Kurwa ja nie wiem co zrobię jak im się coś stanie. Serio? Korek? Akurat teraz?! Skręciłem i zaparkowałem w jakiejś uliczce, pobiegłem do tego szpitala. Podszedłem do recepcji.
- Przed chwilą przywieźli Kylie Smith, jest w ciąży i zemdlała.
- A pan to?
- Narzeczony.
- Na obserwacji.
- Dziękuję.
Pobiegłem tam i zobaczyłem lekarzy przy niej.
- Przepraszam, co z nią? I z dziećmi.
- Zaraz wszystko zbadamy.
- Okej.
Złapałem koniec tego łóżka i na nią spojrzałem.
- Spokojnie... Wszystko będzie w porządku.
Uśmiechnął się i spojrzał na moje dłonie. Też na nie spojrzałem i zobaczyłem że trochę za mocno to ściskam. Rozluźniłem je i usiadłem na krzesełku obok.
- Hej - Powiedziałem a ona spojrzała na mnie ze łzami w oczach. - już, będzie okej - Przytuliłem ją, sam się tego boję ale ktoś musi ją pocieszyć. - nie martw się tym, w ogóle o tym nie myśl.
- Nie umiem.
- Kylie! - podbiegł Karol - jak się czujesz?
- Dobrze...
- Przepraszam, ale proszę wyjść... Chcemy zrobić badania.
Usłyszałem lekarza. Wyszliśmy i poczekaliśmy za drzwiami. Zauważyłem ich rodziców. Ja pierdole... Przewróciłem oczami i poszedłem trochę dalej. Szczerze to nie zdziwiłem się że tak powiedziała, myśli tylko o swojej dupie i nic więcej. Zauważyłem że Karol się z nimi kłóci. Nie podejdę do nich, nie ma szans. Zobaczyłem, że lekarz wychodzi z tej sali. O to ten który się zajmuje Kylie.
- Przepraszam i co z Kylie?
- Wszystko w porządku.
Uśmiechnął się.
- A dzieci?
- Całe i zdrowe, nie ma się czym przejmować ale... Radzę żeby teraz odpoczęła. Nie może się denerwować bo to źle wpływa na ciążę.
- Dziękuję, można do niej wejść, prawda?
- Tak, ale... Kim dla niej jesteś?
- Chłopak.
- I ojciec dzieci?
- Tak.
- To wejdź, ale... Nikt więcej. Jedynie rodzina.
- Dziękuję.
Wszedłem do niej i usiadłem na tym krzesełku.
- Wszystko jest okej.
Uśmiechnęła się.
- Wiem, gadałem z lekarzem.
Wyszczerzyłem się.
CZYTASZ
Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONE
Fiksi PenggemarCzerwiec 2017 💗 #1 w dla nastolatków (12.09.2017) 1M wyświetleń 23.02.2018 ❤ ~w trakcie poprawek~
