Obudziłam się, nie wiem o której. Jest gorąco, bardzo. Poczułam jak ktoś coś robi z moimi włosami.
- Która jest?
- Chwila - Poruszył się, pewnie wyjął telefon z kieszeni. - trzynasta piętnaście.
- Okej, a gdzie reszta?
- Na plaży.
- Nie chciałeś iść?
- Przecież bym cię tu nie zostawił.
Przytulił mnie.
- Ojej jak słodko.
Zaśmiałam się.
- Co ty masz z tym słodko no?
- A co ty masz do tego że jesteś słodki?
- Dużo, ja nie jestem słodki.
- Jesteś.
Położyłam się na nim, a on nas obrócił tak że on na mnie leży.
- Pewnie też jestem lekki, nie?
- Nie, jesteś ciężki więc zejdź.
Podniósł się trochę, spojrzałam w jego oczy. Jejku ten kolor. On jest cudowny, bardzo. Utonęłam w jego oczach jak zwykle. Zbliżył twarz do mojej. Pokonałam odległość między nami i złączyłam nasze usta. On pogłębił pocałunek i nas obrócił tak że ja na nim leżę. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze, rozchyliłam usta i wsunął język do moich ust. Zaczęła się walka, którą wygrał. Gdy nam zabrakło tchu oderwaliśmy się od siebie. Kątem oka zauważyłam że ta laska się gapi, nie no serio?
- Twoja psiapsi się gapi. - Tak?
- Tak, ale jest mi gorąco więc lecę.
- Oj możesz jeszcze chwilkę zostać.
Zdjął mi bluzę. Okazało się że to ta Jacka Danielsa Luka. I dalej mam spodnie na odwrót... Zajebiście...
- No mogę.
Zaśmiałam się. Luke położył ręce na moich pośladkach i je lekko ścisnął.
- Jak na razie idzie mi idealnie z polskim skarbie.
- No.. powiem ci że jestem pod wrażeniem, myślałam że gorzej go znasz.
- No widzisz, a jednak.
Pocałował mnie w czoło.
- No, ale nie wiadomo czy wygrasz.
- Wygram, wygram, w ogóle to idziemy do nich na plażę? - Okej, ale muszę umyć zęby.
- Spoczko, to leć.
Klepnął mnie w tyłek. Wstałam, wzięłam wszystko co mi jest potrzebne czyli szczoteczkę i pastę do zębów. Założyłam koszulkę i zmieniłam te spodnie. Poszłam umyć zęby, od razu też sobie zrobiłam warkocze bokserskie i wróciłam.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.