124

16.7K 732 107
                                        

- Ale może najpierw usiądziemy i pogadamy.

Usiadłam na trawie

- Po prostu powiedz, że nie masz tego telefonu.

Zaśmiał się i usiadł obok mnie.

- Dobra... Ale... Mam ciuchy i nie możesz mnie wrzucić. Ta bluzka jest dla mnie bardzo ważna... Dostałam ją od babci która zmarła i... I nie chce jej moczyć w wodzie z jeziora.

- Możesz ją zdjąć.

Wzruszył ramionami.

- Ale te spodenki też są dla mnie ważne. Te dostałam od.. od mojej cioci, tęsknię za nią, bardzo.

- Też możesz zdjąć.

- Dobra ale stanik..

- Niech zgadnę dostałaś od przyjaciółki z którą już nie masz kontaktu?

Przerwał mi.

- Nie... To by było dziwne, pies znalazł a chwilę później zginął.

Wybuchł śmiechem.

- Kylie... Kocham cię, ale jesteś nienormalna, serio? Pies znalazł ci stanik? I chwilę później zdechł?

- Tak! A stanika nie zdejmę więc no sorry ale nie możesz mnie wrzucić.

- Oj ale kombinujesz, chodź.

Rozłożył ręce. Rzuciłam się na niego przez co się położył. Dobra mi coś odwala. W tym naleśniku coś było. Zdjął mi bluzkę i wziął mnie na ręce.

- Luke! Nawet nie próbuj! Kurwa no nie! Luku Robercie Hemmings! Postaw mnie na ziemię!

Usłyszałam jakieś piski. Oj chyba jego fanki... Zaczęłam się śmiać.

- No widzisz? Teraz mi nie dadzą spokoju no, dobra wskakuje z tobą, ej weź ją potrzymaj, tylko żeby nie uciekła.

Powiedział do... Do Kamila, o jak fajnie. Przekazał mnie jemu.

- No hej, nie jestem za ciężka? Bo wiesz.. według niego jestem lekka ale każdy wiesz... No.. nie pamiętam jak to się nazywa ale wiesz o co chodzi.

- Wiem i nie, nie jesteś ciężka..

- Ale mógłbyś mnie puścić no, on jest nienormalny psychicznie, fizycznie i w ogóle nadaje się jedynie do psychiatryka.

- Ja to wszystko słyszę, jak coś.

Spojrzałam na niego, zdjął spodnie, i bluzkę. Wziął mnie z powrotem.

- Luke no! Nawet nie próbuj! Bo przywołam twoje fanki! Ludzie Luke - Wskoczył do wody, debil. Nie dał mi nawet dokończyć. - już po tobie, ej laska, tak ty! Znasz Luka Hemmingsa?

- No pewnie, on jest genialny.

- To on tu jest, o tam sobie pływa.

Pokazałam na niego. Krzyknęła i gdzieś pobiegła, pewnie po koleżanki.

- Kylie ja cię kiedyś zabije! Kurwa no.

- Ej ej, tu są dzieci.

Powiedział jakiś facet, oj nie przesadzajcie no. Luke wszedł na pomost i po chwili na poręcz drabinki.

- Ludzie! Zabije się! - Zaczął krzyczeć - Kylie... Zrób sobie dzieci z trupem, ale nie z innym bo zmartwy... Chwila... Zmarty.. zmarw... Zmarwsty... Chuj bo przyjdę jako trup i zajebie kolesia.

Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz