- Ale może najpierw usiądziemy i pogadamy.
Usiadłam na trawie
- Po prostu powiedz, że nie masz tego telefonu.
Zaśmiał się i usiadł obok mnie.
- Dobra... Ale... Mam ciuchy i nie możesz mnie wrzucić. Ta bluzka jest dla mnie bardzo ważna... Dostałam ją od babci która zmarła i... I nie chce jej moczyć w wodzie z jeziora.
- Możesz ją zdjąć.
Wzruszył ramionami.
- Ale te spodenki też są dla mnie ważne. Te dostałam od.. od mojej cioci, tęsknię za nią, bardzo.
- Też możesz zdjąć.
- Dobra ale stanik..
- Niech zgadnę dostałaś od przyjaciółki z którą już nie masz kontaktu?
Przerwał mi.
- Nie... To by było dziwne, pies znalazł a chwilę później zginął.
Wybuchł śmiechem.
- Kylie... Kocham cię, ale jesteś nienormalna, serio? Pies znalazł ci stanik? I chwilę później zdechł?
- Tak! A stanika nie zdejmę więc no sorry ale nie możesz mnie wrzucić.
- Oj ale kombinujesz, chodź.
Rozłożył ręce. Rzuciłam się na niego przez co się położył. Dobra mi coś odwala. W tym naleśniku coś było. Zdjął mi bluzkę i wziął mnie na ręce.
- Luke! Nawet nie próbuj! Kurwa no nie! Luku Robercie Hemmings! Postaw mnie na ziemię!
Usłyszałam jakieś piski. Oj chyba jego fanki... Zaczęłam się śmiać.
- No widzisz? Teraz mi nie dadzą spokoju no, dobra wskakuje z tobą, ej weź ją potrzymaj, tylko żeby nie uciekła.
Powiedział do... Do Kamila, o jak fajnie. Przekazał mnie jemu.
- No hej, nie jestem za ciężka? Bo wiesz.. według niego jestem lekka ale każdy wiesz... No.. nie pamiętam jak to się nazywa ale wiesz o co chodzi.
- Wiem i nie, nie jesteś ciężka..
- Ale mógłbyś mnie puścić no, on jest nienormalny psychicznie, fizycznie i w ogóle nadaje się jedynie do psychiatryka.
- Ja to wszystko słyszę, jak coś.
Spojrzałam na niego, zdjął spodnie, i bluzkę. Wziął mnie z powrotem.
- Luke no! Nawet nie próbuj! Bo przywołam twoje fanki! Ludzie Luke - Wskoczył do wody, debil. Nie dał mi nawet dokończyć. - już po tobie, ej laska, tak ty! Znasz Luka Hemmingsa?
- No pewnie, on jest genialny.
- To on tu jest, o tam sobie pływa.
Pokazałam na niego. Krzyknęła i gdzieś pobiegła, pewnie po koleżanki.
- Kylie ja cię kiedyś zabije! Kurwa no.
- Ej ej, tu są dzieci.
Powiedział jakiś facet, oj nie przesadzajcie no. Luke wszedł na pomost i po chwili na poręcz drabinki.
- Ludzie! Zabije się! - Zaczął krzyczeć - Kylie... Zrób sobie dzieci z trupem, ale nie z innym bo zmartwy... Chwila... Zmarty.. zmarw... Zmarwsty... Chuj bo przyjdę jako trup i zajebie kolesia.
CZYTASZ
Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONE
FanfictionCzerwiec 2017 💗 #1 w dla nastolatków (12.09.2017) 1M wyświetleń 23.02.2018 ❤ ~w trakcie poprawek~
