108

20K 762 88
                                        

Zauważyłam że się na mnie patrzy. Uśmiechnęłam się do niego. Muszą się jeszcze nauczyć tekstu a tak to już jest git.

- Dobra na dzisiaj koniec.

Powiedział Ashton. On chyba jest najbardziej ogarnięty z całej czwórki.

- Nie, jeszcze raz Amnesie.

Powiedział Luke.

- Luke... Jak nie chcesz nie musimy tego śpiewać, nie zmuszaj się do tego.

Michael przewrócił oczami.

- Ale ja chcę jeszcze raz.

- Możemy jutro zaśpiewać She Looks So Perfect.

- Dobra ale ja chcę jeszcze raz Amnesie.

- Jak tam chcesz.

Zaczęli grać. Przy refrenie on się zawiesza. Kaszlnęłam żeby wrócił myślami tutaj. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Właściwie to teraz mu najlepiej to wychodzi. Skończyli śpiewać i Luke się ucieszył.

- Udało się! Kurwa jestem Bogiem!

Położył głowę na moich kolanach, a resztę ciała na kanapie. Zaczęłam się bawić jego włosami. Może uda mi się zrobić warkoczyka.

- No udało ci się, udało.

- No widzisz? Masz zdolnego chłopaka.

Wyszczerzył się. Słodko. Zaśmiałam się i pokręciłam głową.

- No nie umiesz zrobić naleśników ale jesteś zdolny...

- Bo ja się nie nadaje do kuchni!

- Zauważyłam, zawsze musisz urządzić bitwę na mąkę.

- No bo to jest fajne.

Zaśmiał się.

- No bardzo, a szczególnie sprzątanie po tym.

- No a żebyś wiedziała.

- Ty mnie załamujesz.

- No widzisz, musisz się przygotować bo jak będziesz miała dzieci to codziennie będziesz się załamywać.

- Ty ja jeszcze nie planuje dzieci.

- No i bardzo dobrze, ale wyjdź trochę w przyszłość... One będą gorsze ode mnie i co ty mi robisz z włosami? Godzinę je układałem kobieto.

- No nie wiem czy będą gorsze... Warkoczyki, masz trochę za krótkie włosy ale jakoś wychodzi.

Pokręcił głową, podniósł się i posadził mnie sobie na kolanach.

- Warkoczyki?

- No warkoczyki, nie miałam co zrobić z rękoma.

- Mogłaś wziąć telefon.

- Rozładował mi się... - Zaczął się śmiać i  położył czoło na moim ramieniu - Luke! To nie jest śmieszne!

- Z czego on tak rży?

- Z tego, że telefon mi się rozładował!

- Rj to poważna sprawa - Zaczął Michael - ale tam możesz sobie podłączyć bo to jest taki jakby któremuś z nas na próbie się rozładował.

- Boże kocham cię!

Pobiegłam do kontaktu i sobie podłączyłam.

- Ej! Ty weź się zajmij facetami, a Kylie zostaw no!

- Ciebie też kocham.

Machnęłam ręką.

- No i to ja rozumiem.

Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz