156

16.8K 727 93
                                        

Poczułam jak ktoś dotyka mnie w brzuch. Nawet nie dadzą pospać. Otworzyłam oczy i zobaczyłam zadowolonego Luka. Dobra co on robi?

- Luke? Dobrze się czujesz?

- Zobacz!

Ucieszył się i pokazał na brzuch. Puknął w jedno miejsce palcem i po chwili zobaczyłam małą rączkę. Ojej.

- Jejku...

- Genialne, prawda?

- Tak, bardzo.

Uśmiechnęłam się.

- Zobacz jakie to słodkie!

Zaśmiał się.

- Luke... Uspokój zaciesz..

- No ale ja nie mogę! No zobacz!

Znowu puknął w brzuch. I znowu rączka. Zaśmiałam się.

- No widzę.

- To jest rączka albo Jasona, albo Nathana!

- Głupia nie jestem.

- No to ja wiem skarbie.

- No to dobrze, że wiesz.

Wstałam i zeszłam do kuchni.

- No ale to było genialne.

- No było.

- No! Ja chcę się jeszcze pobawić.

Podeszłam do blatu i zaczęłam sobie robić kanapki. Z sałatą oczywiście.

- To dziecko, a nie zabawka.

- No dobra, ale... Ja się z nim bawiłem.

- Z kim się bawiłeś?

Wszedł Justin.

- Z dzieckiem.

Wyszczerzył się.

- Ty ja bym z nim poszedł do psychiatry, ty wiesz że się jeszcze nie urodziło?

- Ale nie! Bo jak dotknąłem brzucha to było widać rączkę.

- Codziennie będziesz ją widział, mówię ci że będziesz miał jej dosyć.

- Ale teraz nie mam i chce się pobawić!

- Pobaw się czymś innym.

Powiedziałam i usiadłam z kanapkami przy wysepce.

- No ale ja nie chcę!

Poczułam jak jeden z nich mnie kopnął w żebro.

- Ała.

Położyłam tam rękę i się skrzywiłam.

- Co jest?

Zapytał Justin.

- Ona rodzi!

Luke zaczął panikować.

- Debilu za trzy miesiące... Po prostu mnie kopnął w żebro.

- Aa... Okej, ale to dlatego bo nie pozwalasz mi się z nimi bawić.

- Bo chcę coś zjeść!

Usłyszałam jak ktoś biegnie, kilka osób.

- Gdzie ona?!

Powiedział Karol.

- Um.. fałszywy alarm...

Powiedział Luke.

- Ja pierdole... Jak to się stało
że myślałeś, że rodzi?

- Kopnął ją w żebro i.... No.

Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz