139

17.6K 726 54
                                        

Wystawiłam mały palec w jego stronę i się uśmiechnęłam.

- Na mały paluszek.

Zaśmiał się i złączył nasze palce.

- I jak złamiesz obietnice nie odzywam się do ciebie do końca wyjazdu i śpię na zewnątrz.

- Będzie ci zimno.

- Trudno.

Spojrzał na mnie i zacisnął oczy.

- Dobra.

- No.

Uśmiechnęłam się i go pocałowałam. Pogłębił pocałunek i mnie podniósł, ja owinęłam nogi wokół jego pasa, a ręce wokół szyi. Posadził mnie na łańcuchu i stanął między moimi nogami. Teraz po prostu odpłynęłam. Nic się nie liczy oprócz Luka i tego pocałunku. A jego kolczyk jest po prostu genialny. Oderwaliśmy się od siebie jak nam zabrakło powietrza.

- No no... Powiem ci że nieźle...

- No... Nieźle...

Zaśmiałam się i go przytuliłam.

- Foch przeszedł?

- Nie.

- A przejdzie?

- Jak się postarasz.

Zdjął mnie z tego łańcucha, bo dobrze wie że z moim szczęściem bym się z niego zjebała. Poszłam w stronę plaży, a on po chwili do mnie podbiegł i wsadził rękę w moją tylną kieszeń. Wzięłam tą rękę, a on się zaśmiał. Dobra on cały czas się śmieje... Czy to nie może być normalny człowiek?

- Kylie... Ja was nie rozumiem. Najpierw się kłócicie, dobra jesteś na niego wkurwiona, płaczesz, jesteś wkurwiona, prawie zabijasz moje autko, wygrywasz jakieś inne, później też jesteś wkurwiona, jedziesz niby do sklepu, a wracacie bez niczego, gadacie w samochodzie, on później pierdoli o kutasie, prawie wyzywasz tą laskę, on cię całuje, później dalej jesteś na niego wkurwiona ale mniej i na koniec się całujecie jakbyście świata poza sobą nie czuli, nie widzieli i nie słyszeli. Kurwa ale sie nagadałem.

- Scott... Ja siebie też nie rozumiem, a jak rozmowa czy coś z Jayem?

- A zajebiście...Właśnie... Mam prośbę, taką malutką..

- No dawaj.

- Weź dzisiaj jego przyjaciół gdzieś wyciągnij, mają nie wracać przed.. pierwszą.

- Dobra.

- Ej! A ode mnie byś coś za to chciała.

- Ale ty to... Ty, a Scott to Scott skarbie.

- Pff..

Zaśmiałam się.

- Dziękuję, jesteś wielka!

Przytulił mnie.

- Tylko się zabezpieczajcie.

Zaśmiałam się.

- Ha ha ha ale śmieszne.

Luke załapał o co chodzi i też zaczął się śmiać. Poszliśmy do tamtych.

- Chcecie iść do nas? Poznacie resztę.. pogadamy...

- Spoko.

Powiedział ten młodszy. Poszliśmy w stronę namiotów.

- Słuchaj... Masz dziewczynę?

Zapytałam tego młodszego.

- Nie, a co?

Przyjaciel mojego brata || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz