Proszę, przeczytajcie to, co jest pod rozdziałem i byłabym BARDZO wdzięczna, jakbyście mi odpowiedzieli ;3
####
W sobotę obudziłam się przed jedenastą i już wtedy nie miałam ochoty iść na tę całą imprezę. Mimo że obiecałam sobie, że się zmienię i zacznę otwierać się na ludzi, to wciąż wolałam siedzieć w domu. Jednak Pam była gorsza od osła, jej nie dało się przegadać. Samuel był bardziej wyrozumiały i zawsze nam powtarzał, że jakie byśmy nie były, to mamy być sobą. On miał dość osób, które cały czas udawały kogoś innego. Ta dwójka była odbiciem lustrzanym Darcy i Theo. Kochałam ich jak rodzeństwo, którego nigdy nie miałam.
― Wstałaś? ― do pokoju wszedł ojciec.
― Nie. ― podniosłam się. ― Coś się stało? ― zaprzeczył. ― To, czego chcesz?
― Pomożesz mi z czymś? ― kiwnęłam głową. ― Zdążysz się ogarnąć w dziesięć minut?
― Jasne, a powiesz, w czym mam Ci pomóc?
― Muszę ogarnąć to puste mieszkanie na samym dole. Na jakiś czas, ktoś tam zamieszka. ― uniosłam brew. ― Nie znam. ― mruknął i szybko wyszedł z pokoju. Wiedziałam, że mnie okłamał, po pierwsze, on zawsze zna osoby, które mają mieszkać w jego domach. Po drugie, zawsze, gdy kłamał, "skakało" mu jedno oko. Tak było i tym razem.
Wstałam i od razu poszłam do łazienki. Zrobiłam, co musiałam, po czym wróciłam do pokoju. Na tyłek założyłam czarne dresy. Przez pięć minut szukałam bluzy do kompletu, która była w praniu. Nie mając innego wyboru, założyłam inną.
― Co tak długo? ― mruknął ojciec. ― Nieważne, chodźmy już. ― bez słowa ruszyłam za ojcem. Nie chciało mi się z nim sprzeczać, więc nie zaczynałam tematu jego kłamstwa. Miałam małą nadzieję, że to Theo, tęskniłam za nim, ale nie miałam odwagi, aby do niego zadzwonić ani go odwiedzić. Nawet nie wiedziałam, czy wciąż mieszkał w tym samym miejscu. ― Musimy tu nieco odświeżyć i wywieść wszystkie pudła.
― Aż dziwne, że sam to wszystko chcesz zrobić. ― wypaliłam. ― To musi być ktoś ważny. ― myślałam na głos.
― Nie chce przemęczać Ally, dużo dla nas robi.
― Wiesz, że to jej praca? ― mruknęłam. ― Ale tu chodzi o coś innego, mam rację? ― westchnął. ― Podoba Ci się. Umów się z nią.
― Co? ― spanikował.
― Dobrze słyszałeś. I nawet nie próbuj zaprzeczać, bo to widać. Nie traktujesz jej jak innych pracowników, jest dla Ciebie ważna. Podpowiem Ci, co możesz zrobić. ― wzięłam miotłę. ― Ally dzisiaj przyjdzie zrobić obiad, zjemy w trójkę.. ― chwilę się zawahałam. ― Albo nie, wy zjecie sami, podpytasz się jej, co lubi i nawet dzisiaj ją gdzieś zaprosisz. Ja i tak idę na imprezę, to wrócę rano. Nie będę Wam przeszkadzać. ― po minie ojca widziałam, że nie był przekonany. ― Słuchaj staruszku. To, czy zaczniesz działać, czy nie, zależy od Ciebie, ale jak będziesz to przekładał w nieskończoność, to nie dość, że będzie Ci ciężej, to jeszcze może być za późno. Ally to bardzo ładna kobieta i nie raz widziałam, jak niektórzy panowie w waszym wieku się za nią oglądali.
― Masz rację.
LOGAN
W sobotę po południu mieliśmy być na miejscu. Znajomy ojca załatwił nam transport do naszego tymczasowego mieszkania. Rodzice poprosili go, aby ktoś miał nas na oku, razem z Jeffem mieliśmy nadzieję, że ten gościu ma niezłą córkę, która pokaże nam miasto i może coś innego. Nie pogardziłbym też, gdyby gość miał syna w zbliżonym do nas wieku. W samolocie cały czas biłem się z myślami, chciałem odezwać się do Theo i Darcy. Jak mieszkaliśmy w jednym mieście, to byliśmy niemal nierozłączni, a po tym wypadku wszystko się zjebało. Nie licząc ich, chciałem spotkać się z chłopakami, z którymi byłem w jednej klasie praktycznie od podstawówki. Jeff przespał cały lot, więc nawet nie miałem z kim pogadać. O tyle dobrze, że on nie trwał zbyt długo.
― Ktoś ma tu na nas czekać. ― mruknąłem i jak na zawołanie podszedł do nas mężczyzna, który mógł być powyżej czterdziestki. Przywitał się ze mną tak, jakbyśmy kiedykolwiek się znali, Jeff popatrzył na mnie niezrozumiałym wzrokiem, ale to zignorowałem. Nigdy jemu ani nikomu, nie mówiłem, że miałem wypadek. Nie chciałem, aby ktokolwiek mi współczuł ani nic takiego. Amnezja w końcu nie zmieniła mojego życia, co nie? ― Dziękujemy, że zgodził się Pan nas przyjąć pod swój dach. ― powiedziałem, jak wsiedliśmy do samochodu.
― To żaden problem. ― powiedział. ― Znam się z Twoim ojcem na tyle długo, że mogę zaufać i Tobie. Tylko będziecie musieli przestrzegać kilku zasad. Pierwsza z nich to nie przyprowadzajcie panienek, druga, macie nic nie zniszczyć i się zachowywać na poziomie. ― popatrzył na mojego towarzysza. ― Resztę zasad pewnie wymyśli moja córka. ― przewrócił oczami. ― Od razu mówię, że nie jest zbyt przyjemna. ― zaśmiał się. ― I uważajcie na psa, nie lubi obcych. Po budynku chodzi, jak mu się podoba, więc jak coś krzyczcie. ― A jak natkniecie się na jej przyjaciółkę, to możecie nie wyjść cało. ― mówił poważnie.
Kilkanaście minut później byliśmy pod wielkim wieżowcem. Stan, bo tak kazał się do siebie zwracać, pomógł nam z bagażami i zaprowadził do mieszkania. Weszliśmy do salonu, który łączył się z kuchnią, niemal od razu przy wejściu była winda, która prowadziła na samą górę, gdzie mieszkał Stanley ze swoją córką. Były też dwie sypialnie, które nie były zbyt wielkie, ale aż takich luksusów nie potrzebowaliśmy, wystarczyło już, że byliśmy w centrum i do niczego nie mieliśmy daleko. Poza tym salon wraz z kuchnią były ogromne, więc w przyszłości mogliśmy zrobić imprezę.
― Rozpakujcie się, jakbyście czegoś potrzebowali, to będę u siebie.
― Ktoś tu jeszcze mieszka? ― zainteresował się Jeff, który wyjątkowo mało się odzywał.
― Może z dwie, trzy osoby, ale oni mają wejście od strony hotelu. Tylko wy macie swoje.
#####
W ostatnim czasie długo myślałam ( i wciąż myślę) nad tym, aby wydać książkę. Ciekawi mnie, czy Waszym zdaniem cokolwiek z moich "dzieł" nadawało by się. ( oczywiście pierw wszystko sama popoprawiam itp) Jeśli tak, to proszę napiszcie dany tytuł w komentarzu i ogólnie chciałabym znać Waszą opinię na ten temat.
Dziękuję za uwagę 💖
CZYTASZ
I'M FINE
Genç KurguBecky od pięciu lat była zdana tylko i wyłącznie na siebie, nie miała przyjaciół, na których mogłaby polegać i zwierzać się ze swoich problemów. O pomoc ojca nawet nie liczyła, od zawsze miał ją głęboko w duszy, nawet gdy jeszcze z nią mieszkał. Dz...
