- Jesteś podobny do Rosji...
Blondwłosy chłopak leżał zwinięty w kącie swojego tymczasowego domu- celi, w której go zamknąłem. Z daleka od bliskich... od świata.
- Co ty wygadujesz Feliksie?- Zaśmiałem się, na co chłopak spiął się jeszcze bardziej.
Był do niczego... Już nie bawiło mnie ranienie go. Nowe rany, nie były tak zabawne jak na początku... teraz wolałem dać mu nadzieje na wolność, a później mu ją odebrać. To dopiero będzie zabawne! Ten ból w jego oczach... strach.
- Jesteś gorszy od Ivana...- Wyjąkał, próbując się wyprostować na poranionych rękach.
Ja? Gorszy od tego pojeba z manią szczęśliwej rodziny? To nie ja rozwaliłem się na dwóch kontynentach! Nie ja zapragnąłem stworzyć Związek Radziecki, żeby cała rodzina, mnie jeszcze bardziej znienawidziła...
- Feliksie.- Chłopak cofnął się, gdy przy nim klęknąłem. Chwyciłem za jego podbródek, zmuszając do popatrzenia w moje oczy.- To nie ja robię z twojej siostry dziwkę...
Chłopak nagle zaczął się histerycznie śmiać...
- Felicja od dawna nie jest u Rosji.- Feliks spojrzał na mnie, mrużąc oczy.- Masz stare informacje, Ludwigu...
Jeszcze wczoraj rozmawiałem z Ivanem, a ten przekonywał mnie, że Poleczka jest u niego... Czyżby mnie okłamywał? A może ta mała franca namieszała mu w głowie? Znowu... już raz to zrobiła.
Spojrzałem na Feliksa, który wyglądał jak jedna wielka rana... Zaschnięta krew zmieniała kolor jego blond włosów, na miedziane. Niegdyś zielone, pełne blasku oczy, były teraz ledwo widoczne... całą twarz miał spuchniętą po wczorajszej „nauce", którą załatwił mu Hitler.
Skąd mógł wiedzieć co się dzieje z jego siostrą, skoro nie wychodził z celi od miesięcy?
Albo Polak próbuje mnie zbić z tropu, albo ktoś musi mu donosić co się dzieje poza jego małym światem, zwanym więzieniem.
Pytanie: Kto?
- Samotność sprawia, że wygadujesz brednie Feliksie...- Uśmiechnąłem się.
Chłopak poruszył się minimalnie, nie chcąc opierać się na poranionych plecach... nie spuszczał ze mnie swojego matowego, pełnego bólu, spojrzenia. Jakby czekał, aż to ja pierwszy odwrócę wzrok.
- Nie jestem samotny.- Wyszeptał, a ja utwierdziłem się w przekonaniu, że Polak oszalał.- Codziennie przychodzisz i coś do mnie mówisz. Nawet kilka razy zasłużyłem sobie na twój dotyk... czasem przyjdą twoi przyjaciele i mnie pobiją.
Przerwał, na chwile, po czym znów kontynuował:
- Nie mogę narzekać na samotność... Codziennie ktoś tu przychodzi.- Feliks zaczął bawić się resztkami swojego munduru, który kiedyś był idealny, teraz wisiał na wychudzonym Polaku... jak kawał szmaty.
- Od dzisiaj nikt nie będzie ci przeszkadzał.- Odparłem i udałem się do wyjścia.
Zauważyłem strach w jego oczach... doskonale wiedział, że chce mu odebrać wszystko. Nawet najmniejszą radość...
Fakt, że ktoś do niego przychodził pozwalał mu na interakcje ze światem zewnętrznym... Musiałem mu to odebrać.
Chce by wreszcie poczuł samotność... by się złamał.
- Zobaczymy się za miesiąc.- Spojrzałem po raz ostatni na kulkę nieszczęścia w kącie celi.- Jeśli przeżyjesz...
Zatrzasnąłem drzwi pozostawiając Łukasiewicza samego ze sobą. Teraz nadszedł czas by zająć się jego zbuntowaną siostrą...
Za niedługo dobijemy do 100 !! Nie mogę uwierzyć, że już tyle napisałam.
CZYTASZ
Hetalia [One-shoty]
FanfictionOneshoty z Hetalii. Chyba nie trzeba tłumaczyć ;) Zapraszam do czytania! ;3 #80 W FANFICTION- 4.12.17 ❤️ #58 W FANFICTION- 4.01.18 ❤️
![Hetalia [One-shoty]](https://img.wattpad.com/cover/114363353-64-k652164.jpg)