Kolejnego dnia, wstałam o właściwej godzinie razem z Eve. Przebrałyśmy się w namiocie i wyszłyśmy z niego. Lucyfer turlał się jeszcze w moim łóżku i nie chciał wstawać. Poszłyśmy na miejsce zbiórki i czekałyśmy na wszystkich kazano nam wykonywać polecenia, rozciąganie ćwiczenia na rozgrzewkę a potem ten kto potrzebował to pod prysznic. Następne było śniadanie, nie spodziewłam się tego ale Lucyfer wstał na śniadanie. Czekał przy jednym z wolnych miejsc za mną. Spojrzałam na niego z niedalaleka, dzieliło nas od siebie pare kroków. Machnęłam delikatnie dłonią i poszłam do budki. Wstał i pomaszerował za mną. Gdy stałam w kolejce do zamówień, dogonił mnie i stamął obok mnie. Spojrzałam na niego i pociągnęlam go delikatnie za koszulkę, popatrzył na mnie a ja spojrzałam na menu i delikatnie kiwnęłam głową po czym go puściłam.
Spojrzał na menu i zaczął się zastanawiać, po chwili myślenia, odezwał się- chciałbym naleśniki
Mrugnęłam oczyma i spojrzałam na tablice z śniadaniem. Podeszłam do kasjerki gdy tylko nadeszła moja kolej- poproszę 3 naleśniki i zupe ogurkową
Dobrze, proszę bardzo tu jest pikacz- podala mi użądzenie które dawało znać kiedy zamuwione jedzenie było gotowe.
Dziękuje- uśmiechnęłam się na co ona mi też odpowiedziała uśmiechem. Odeszłam i zajęłam miejsce czekając na pikanie i czerwone światełko na pilociku. Lucyfer usiadł obok mnie i oparł się rękoma o stół i położył głowe na nich patrząc przed siebie. Przeglądałam telefon i nagle dosiadł się do nas Ivan. Usiadł obok mnie z lewej strony, demona odwrucił wzrok i spojrzał na niego. Chłopak uśmiechał się i zaczął ze mną rozmawiać.
Jak tam? Co masz pierwsze na planie zajęć?- powiedział
A mam...spojrzałam na karte wyciągając ją z kieszeni- "zajęcia rozwijające spostrzegawczość" czyli chyba tworzenie martwej i żywej natury na płutnie
O ciekawe, pytam bo Riko nie chciała mi powiedzieć- mruknął nieco ciszej i z małym niezadowoleniem
Co się dzieje między wami Ivan? Kłucicie się ciągle- tak przynajmniej to wygląda i takie też informacje dostałam przez to że inni was obgadują
Spojrzał na mnie, zacisnął wargi i ozakrył usta dłonią po czym odwrucił głowe- to nic takiego...nie musisz się o to martwić to nie twoja sprawa Miko...- wymamrotał
Wiesz że i tak będe się tym interesować bo sie martwie? Nie?
Od kiedy ty się o mnie martwisz "siostrzyczko"?- uśmiechnął się i spojrzał znowu na mnie
Od zawsze baranie- pstryknęłam go w czoło z uśmiechem na ustach
Chwycił mnie za policzki i zaczął je rozciągać- no nie wierze, moja "siostrzyczka" sie o mnie martwi nie moge w to uwierzyć- powiedział odażnie
Uporczywie trzymałam się jego rąk za nadgarstki i zaciskałam powieki przez te rozciąganie policzków. Podeszła do nas Riko nie w chumorze, spojrzała na Ivana z surową miną. Chłopak puścił moje policzki ale trzymał dłonie na nich i spojrzał na nią też nie zadowolony że tu się pojawila. Trzymałam nadal jego ręce za nadgarstki, i spojrzałam na tą dwójke nie wiedząc co się stało.
Miałeś to załatwić...- wymamrotała cicho
Ty też miałaś, widzisz to przez twoją upartość- powiedział dość groźnie.
Lucyfer wyprostował się i zaczął rozciągać barki, po czym poprostu podparł sobie brodę o ręke na stole i patrząc na nas.
Ej...Riko...- mruknęłam
Spojrzała na mnie i jej wyraz twarzy znacznie się zmienił na łagodniejszy- hm?
Wszystko okej?
Tak- uśmiechnęła się i machnęła dłonią- nie masz czym się martwić, poprostu jak będziesz sobie wybierać chłopaków to uważaj na nich
CZYTASZ
Ptak za niewoli
RandomPrzepraszam za ortografię, ale mam dysortografię. Wybaczcie, staram się nie popełniać błędów Może pierwsze rozdziały nie są najlepsze, ale im dalej w las tym więcej się dzieje i tym bardziej lepsza ortografia (Opowieść nie jest jeszcze ukończona) Dz...
