Nie zepsujesz, przeciesz dalej będzie człowiekiem- westchnął ciężko demon
Pół człowiekiem pół demonem? Ciekawe jak ma nie utracuć człowueczeństwa...
No weeź...przynajmniej będzie mieć króla demona nie?- uśmiechnął się delikatnie
Ale nie będzie już w 100% człowiekiem, nie chce mu mówić też o swojej moc- zacisnęłam pięści w kieszeni bluzy
Nie martw się tym bo nie masz czym- spojrzał na mnie i pogłaskał mnie po głowie
Spojrzałam na niego - proszę cie...nie rub mu takiej krzywdy...
Troche zaskoczony przyjżał się moim delikatnym łzą w oczach- czemu placzesz...Mikuś?
Nie chcę aby przeżył to co ja...i nie mów do mnie Mikuś
Nie będzie przechodził to co ty, bo będzie mu łatwiej i będzie mieć całkiem inną przyszłość- zsunął delikatnie łoń po moich włosach które zmieniały swój kolor na naturalny brązowy. Chwycił kosmyk włosów i zaczął go dotykać i przyglądał się mu- bo...to słodkie - zaśmiał się cicho- a jak Ivan mówi Yukiś to nie przeszkadza ci to?
Nie bo to nie jest moje prawdziwe imię- mruknęłam
Chwycił mnie tą samą dłonią mój pidbrudek i pogłaskał mój policzek po czym wytarł łzy spod moich oczu. Wtuliłam policzek w jego dłoń i przymknęłam oczy- proszę...nie rub mu krzywdy Lucyferze
Otworzył delikatnie usta żeby ciś powiedzieć. Wstrzymał oddech i uśmiechnął się i przyłożył swije czoło do mojego. Otworzylam oczy i spojrzałam w jego brązowe ciemne oczy. Jego dłoń zsunęła się na mój kark a drugą ręką chwycił moją dłoń i splątał nasze palce.
Miko Kyakuyushi z pradawnego rodu Yukishi, następczyni demonicznych skrzydeł ptaka ukazanego jako jastrzębia!- zaczął recytować, nie rozumiąc co się dzieje uważnie tylko słuchałam- w odpowiednim dniu, gdy osiągniesz szczyt swojej formy zostaniesz naznaczona przeze mnie. Jako swojego opiekuna i przyjaciela.
Nagle nasze usta się złączyły i poczółam piekielny gorąc, na wargach i jednocześnie przyjemność. Poczólam nagle kły i jego język, chwyciłam go za koszulę i zacisnęłam pięść na niej gdy coraz namiętniej to robił. Potem odciągnął swój język od mojego i pocałował moje wargi po czym odsunął swoją twarz od mojej i uśmiechnął się delikatnie z niewielkimi rumieńcami na policzkach. Oblizał swoje wargi i zciągnął dłoń z mojego karku. Oparłam głowę o jego klatkę piersiową i schowałam w niej twarz zarumieniona mocno i wstydząc się tego co się właśnie stało. Położył ręke na mojej głowie przytrzymyjąc moją głowe przy sobie.
Jak to mnie naznaczysz??- zapytałam cicho wymrukując to z pod jego klaty.
Zobaczysz...to nie będzie nic złego Mikuśiu- pocałował mnie w głowę i przytulał do siebie. Nie puszczał ciągle mojej dłoni i splecionych palcy.
Chwyciłam dłońmi za jego koszulkę obok swojej twarzy i trzymalam mocno ją -m...
Teraz nie zaprotestujesz słodkiego imienia nie?- zaśmiał się cicho.
Puścił moją głowe na co ja odsunęłam swoją twarz od jego klatki i mocno zarumieniona miałam opuszczoną twarz i patrzyłam pod nogi. Szedł przed siebie i chwyciłam śmielej jego dłoń. Spojrzałam przez chwilę na nasze splecione palce ale po tym odwruciłam wzrok w drugą stronę. Po zajęciach mieliśmy wolne, mogliśmy pujść i pływać na jeziorze co chętnie zrobiliśmy. Szybko przebrałam się w namiocie gdy Eve rozmawiała z jakimiś dziewczynami w namiocie obok. Założyłam kostium który był czarny, miał szyjkę i dokładnie zasłaniałznaki na szyji. Materiału brakowało jedynie na rękawach od łokcia do nadgarst i wielka przestrzeń była przeplatana czarnym sznurkiem. Dziurę miałam też na klatce piersiowej pod szyją a dalej dokladnie zasłaniała mój biust. Strój był jednoczęściowy i materiał na plecach troche zwisał, jednak był specjalnie tak zrobiony i zszyty przy biodrach co dawało piękny efekt fałdowania się materiału. Założyłam na nadgarstki ocieplacze, nie dlatego ż było mi zimno w nadgarstki czy coś, poprostu zakrywałam nimi blizny w kształcie kszyży które kiedyś zrobił mi Lucyfer. Blizy na policzkach zasłaniałam mocnym plastrem który wszystcy uważali za ochrone "rany" którą "miałam" na prawym policzku. Tylko uśmiechałam się i potakiwałam wiedząc doskonale że to tylko przykrywka. Zanim założyłam drugi ocieplacz na nadgarstek, przejchałam palcem po bluźnie dokladnie. Lucyfer spojrzał na mnie zastanawiając się chwile o co mi chodzi. Podszedł do mnie od pszodu i chwycił delikatnie, dużymi dłońmi mój mały chudy nadgarstek.
CZYTASZ
Ptak za niewoli
DiversosPrzepraszam za ortografię, ale mam dysortografię. Wybaczcie, staram się nie popełniać błędów Może pierwsze rozdziały nie są najlepsze, ale im dalej w las tym więcej się dzieje i tym bardziej lepsza ortografia (Opowieść nie jest jeszcze ukończona) Dz...
